Reverie – Recenzja

Reverie to nie duża gra jednak potrafi zaciekawić swoją prostotą. Przypomina ona swoim stylem wizualnym gry z poprzedniej epoki z użyciem pikseli ale takie gry również kochamy. Szczególnie gdy są to dobrze zrobione gry. A tutaj nie ma kaszany, jest przyjemna oprawa muzyczna, brak rzucających się w oczy błędów, nawet wciągająca rozgrywka czyli prawie wszystko do dobrej gry.

Napisze trochę suchych faktów o grze jednak parę informacji nam nie zaszkodzi. Reverie zostało stworzone przez zespół Rainbite z Nowej Zelandii a wydawcą jest bardzo przyjazne nam eastasiasoft. Premiera gry odbyła się 16 maja 2018 roku a gra dostępna jest na platformach PlayStation 4 oraz PlayStation Vita.

Główną historią w Reverie jest pomoc mieszkańcom Toromi Island ale to nie wszystko. W grze wcielamy się w chłopca Taia, który odwiedza swoich dziadków na nowozelandzkiej wyspie z dala od rodziców czy braci. Tai przybywa na wyspe by po prostu pozwiedzać nowe dla niego miejsce i przy okazji poznać nieco swoich rodziców, ponieważ w czasie gry usłyszymy o młodości jego taty na Toromi Island. Ale wisienką na torcie jest wkomponowanie maoryskiej mitologii w gre, dzięki czemu mamy możliwość rozegrania całkiem wciągającej historii. Polega ona na rozprawieniu się z drzemiącymi siłami w głębinach wyspy istniejącymi od czasu interesującej historii, której nie będę streszczał. Zostawie ją dla Was, ponieważ przedstawiona została ona w całości przy rozpoczęciu gry.

W Reverie walczymy, eksplorujemy, rozwiązujemy zagadki, kolekcjonujemy pióra czy wykonujemy zadania. To wszystko pozwoli nam na spędzenie miłych około czterech wieczorów z grą i sądze, nie będzie to czas wyrzucony w błoto. Muszę też wspomnieć o szybkim zdobywaniu trofeów, które osiągamy prawie we wszystkich pucharkach po prostych czynnościach podczas wykonywania podstawowych zadań w grze. Czyli platynowe trofeum w Reverie wpadnie Wam w bardzo szybkim tempie jeśli poświęcicie na gre około z cztery dobre wieczory.

Reverie ma swoje uroki.

Początkowo zdobywamy kij do krykieta i jest to nasza podstawowa broń z adwersarzami. Wraz z rozwojem i postępem w grze zdobywamy między innymi jojo do ogłuszania przeciwników czy pistolet na rzutki. Czasami musimy też wytężyć trochę nasze umiejętności nawet przy podstawowym stworkach, szczególnie przy pierwszym spotkaniu, ponieważ większość posiada unikalne sposoby na ich pokonanie. Walka na pewno nie jest minusem gry, bo macha się kijem bardzo przyzwoicie. Podstawowi adwersarze potrafią nam czasami trochę naprzykrzyć, pojedynki z bossami dają jeszcze większą satysfakcje ale również wymagają od nas nieco więcej czasu na walke. Bossowie potrafią być bardzo wymyślni jak na przykład skacząca pralka czy chodzący grób ale również bardziej codzienni jak gąsienica, ale dlaczego walczymy z takimi bossami zaczerpniemy po wprowadzeniu gry. Jednak jak pisałem wyżej tą przyjemność zostawiam Wam.

Oprócz walki przyjdzie nam w Reverie trochę pozwiedzać. Nie będzie tego dużo bo na tym ta gra nie polega ale przy wykonywaniu głównych zadań trzeba będzie odwiedzić całą wyspę Toromi by ukończyć gre. A wyspa nie należy do ogromnych ale miło gdy możemy zacząć na piaszczystej plaży ustyuowanej blisko miasta a następnie przedzierać się przez labirynty lasu czy okolice wulkanu. Po drodze napotkamy również zagadki by przejść dalej. Wraz z postępem gry zagadek jest więcej i mogą być one nieco trudniejsze by za łatwo nie było.

Warto napisać również o sześciu lochach w grze, które są głównym źródłem naszej walki na wyspie Toromi. W lochach napotkamy szczególne zagęszczenie łamigłowek do rozwiązania oraz zróżnicowanych przeciwników. Każde odkrywanie nowego środowiska w Reverie kończy się lochem. Takie walki potrafią nam zabrać trochę więcej czasu ale satysfakcja po wygranej jest też większa.

Wspomniałem o kolekcjonowaniu a w Reverie znajdziemy pióra, które pełnią role popularnie zwanych znajdziek. Podczas normalnej gry możemy zdobyć większość piór. Po zdobyciu wszystkich piór mamy możliwość ich wymiany na unikalną szatę, czym jesteśmy nagradzani również odpowiednim pucharem. Reverie posiada bardzo nieliczne zadania poboczne ale je także wykonujemy podczas głównej lini fabularnej, między innymi by zdobyć potrzebne nam rzeczy do kolejnych zadań.

Gra nie pochłonie nam więcej niż cztery dobre wieczory, łowcy trofeów pewnie będą bardzo zadowoleni a drudzy może mniej. Jednak Reverie może nam przywrócić doznania z starych gier, gdzie oprawa pikselowa była jedynym wyjściem. A tutaj nie zauważyłem żadnego błędu w oprawie. Jest ładnie i całkiem kolorowo jak na swój styl. Komu mogę polecić Reverie? Z pewnością graczom, którzy szukają małej odskoczni od wielkich hitów i lubiących zagrać również w pikselowe gry. Jak wspomniałem łowcy trofeów również mogą ostrzyć swoją ząbki. Reverie ma swoje uroki ale nie chciałbym oszukiwać Was, że jest to długa gra.

Reverie

7.9

Ocena ogólna

7.9/10