Gus Gargotta z gangstera z Kansas City stał się filantropem w Tulsa po tym, jak jego brat zginął w ataku tłumu.


Archiwum Tulsa Tribune


„To naprawdę daje życie. Nie zarabiam pieniędzy, ale za rogiem nie czeka nikt, żeby strzelić mi w głowę” – powiedział reporterowi w 1958 roku były gangster Gus Gargotta.

Gargotta był jedną z czołowych postaci półświatka Kansas City, dopóki jego brat, Charlie Gargotta, znany jako „Egzekutor”, nie zginął wraz z Charlesem Binaggio w morderstwie gangów w 1950 roku, a Gus zdecydował się zmienić karierę.

Pozbył się swojego drogiego samochodu, ośmiu klubów nocnych, automatów do gry, gier w kości i kółek politycznych i przeniósł się do Tulsy, gdzie w końcu został filantropem, który nakarmił tysiące ludzi, zwłaszcza w Święto Dziękczynienia i Boże Narodzenie, członek Izby Handlowej w Tulsie oraz laureat nagrody „Dobrego Samarytanina” od Liberty Investors Life Insurance Co.

Ale jego droga do szacunku nie była łatwa.

„W ciągu pierwszych 30 dni mojego pobytu w Tulsie byłem aresztowany prawdopodobnie 30 razy” – powiedział reporterowi World. „Ale zdecydowałem się to wziąć i nic nie zrobiłem. Minęło dużo czasu, ale w końcu dali mi spokój”.

Ludzie też czytają…

Policja często kazała mu opuścić miasto w ciągu tygodnia, ale zawsze odmawiał. Po przybyciu do Tulsy Gargotta dostał pracę w firmie produkcyjnej swojego szwagra – pracował po raz pierwszy w życiu – za 48 dolarów tygodniowo. Pod koniec pierwszego tygodnia bolały go ręce i nogi, ale miał czek na 48 dolarów, czyli pierwsze pieniądze, jakie w życiu zarobił.

W końcu zaczął prowadzić własny biznes, handlując produktami ciężarówkami, i wkrótce wynajął budynek, w którym jego firma kwitła. Jego firma specjalizowała się w zaopatrywaniu restauracji i klubów.

Podczas jego dni spędzonych w gangach w Kansas City „nie obchodziło mnie, czy wygram 10 000, 20 000, 30 000 czy nawet 40 000 dolarów w kości. Po prostu wróciłem do domu i położyłem się spać. „Jeśli dzisiaj sprzedam cztery worki ziemniaków, o kurczę, , czy to dobre uczucie!”

Utrzymywał swoje biuro w magazynie wraz z używanym sprzętem restauracyjnym, który miał na sprzedaż, kilkoma stołami do jadalni, telewizorem oraz dużą kuchenką i lodówką, których używał do swoich ulubionych zajęć, czyli gotowania dla innych – inni to każdy, kto się pojawił głodny.

Codziennie około południa zaczynał gotować posiłek dla swoich magazynierów, kierowców ciężarówek i innych osób z sąsiedztwa – mieszkańców biednych ulic, biznesmenów lub pracowników z sąsiedztwa, a często także biznesmenów ze śródmieścia.

Jego ulubionymi daniami były spaghetti z sosem mięsnym, gulasz, chili i fasolka po bretońsku.

„Człowieku, uwielbiam gotować. To, co zrobię następnego dnia, jest zawsze ostatnią rzeczą, o której myślę w nocy” – powiedział. „Nigdy nikogo nie odrzucam. Zawsze proszę, żeby wrócili” – powiedział reporterowi. „Wielu tak robi, niektórzy prawie codziennie.

„Czasy są trudne. Jeśli w to nie wierzysz, powinieneś tu być i zobaczyć ludzi, którzy przychodzą wcześniej do alejki, żeby przeszukać nasze kosze na śmieci”.

Rozdał także worki z produktami setkom potrzebujących Tulsańczyków. Począwszy od 1958 roku Gargotta nakarmił w swoim magazynie kilkaset osób obiadami z okazji Święta Dziękczynienia, Bożego Narodzenia i Nowego Roku.

Na posiłek przychodziły całe rodziny. Gargotta jadał te posiłki, które obejmowały indyki, szynki i inne mięsa, dostarczane przez Danner’s Cafeteria, jednego z jego klientów. Podczas jednego z takich posiłków Gargotta stał z reporterem „World” i obserwował, jak ludzie jedzą.

„Spójrz na tych chłopaków tam” – powiedział. „Myślą, że nie wiem, że wpychają im jedzenie do kieszeni. Mam tylko nadzieję, że dostaną dość”.

Bezpłatne posiłki świąteczne skończyły się po śmierci Gargotty w maju 1967 r.

„Po prostu nie mogę tego zrobić” – powiedziała wdowa po nim, Daisy. „Z pewnością wielu ludzi będzie za nim tęsknić, ale ja po prostu nie mogę tego zrobić”.

Klientami Gargotty byli Southern Hills Country Club, Louisiane i, na szczęście, Golden Drumstick. Opowiedział reporterowi, jak był w interesach w Golden Drumstick i dowiedział się, że zmywarka w restauracji z kurczakiem jest chora.

Podwinął więc rękawy i zaczął zmywać naczynia. Tydzień później agenci FBI i policja pojawili się w jego domu, aby go aresztować, ponieważ na zdjęciach zidentyfikowano go jako złodzieja banku w Kansas City. Ale miał alibi.

Bank został okradziony w dniu, w którym zmywał naczynia w Golden Drumstick, a 30 świadków zeznało, że w czasie napadu przebywał w Tulsa.

„Gdybym nie umył tych naczyń, siedziałbym teraz w więzieniu” – powiedział. – Jestem tego pewien.

Podoba Ci się ta kolumna? Przeczytaj wszystkie artykuły z serii Tylko w Oklahomie z Archiwum Światowego w Tulsie.

Tylko w Oklahomie znajduje się seria z Tulsa World Archive, napisana przez byłego redaktora naczelnego Tulsa World, Gene’a Curtisa, podczas stulecia Oklahomy w 2007 roku. W felietonach przedstawiono ciekawe historie z historii 46. stanu w kraju. W Światowym Archiwum Tulsy znajduje się ponad 2,3 miliona historii, 1,5 miliona zdjęć i 55 000 filmów. Abonenci Tulsa World mają pełny dostęp do całej zawartości archiwum. Nie jesteś subskrybentem? Mamy specjalną ofertę subskrypcji cyfrowej w wysokości 1 USD na trzy miesiące przez ograniczony czas pod adresem tulsaworld.com/subskrybuj.

Redakcja Tulsa World stara się informować tę społeczność z ciekawością, wytrwałością i głębią. Nasza pasja do opowiadania historii Tulsy pozostaje niezachwiana. Ponieważ Twoja historia jest naszą historią. Dziękujemy naszym subskrybentom, którzy wspierają lokalne dziennikarstwo. Dołącz do nich z ofertami ograniczonymi czasowo na tulsaworld.com/story.



źródło