Steve Kerr „poczuł się jak idiota”, sadzając Jaysona Tatuma na ławce rezerwowych, ale jego wyjaśnienia to tylko przykrywka dla brutalnej prawdy

Oprócz mistrzowskiego występu Kevina Duranta, który wszedł z ławki rezerwowych, największą historią, jaka nas czeka, jest… z niedzielnego zwycięstwa drużyny USA nad Serbią fakt, że Jayson Tatum nie zagrał ani jednej sekundy.

Nie byłeś sam, jeśli myślałeś, że Tatum ma mały uraz. W mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie, na którym widać jego mocno owinięty palec. Albo może złapał wirusa, z którym zmagali się Joel Embiid i Anthony Davis w okresie poprzedzającym niedzielę. Musiało coś być na rzeczy, prawda?

Nie. On po prostu został odsunięty od władzy. Decyzja trenera. Ani jednej sekundy dla najlepszego gracza w najlepszej drużynie NBA, który przez trzy kolejne lata był w pierwszej drużynie All-NBA. Nawet wtedy, gdy Amerykanie prowadzili 21 punktami na początku czwartej kwarty. Tatum, który był uważany za jednego z kandydatów do pierwszego składu, ani razu nie zdjął koszulki rozgrzewkowej.

„Naprawdę trudno jest w 40-minutowym meczu grać więcej niż 10 zawodnikami” – powiedział dziennikarzom trener drużyny USA Steve Kerr po meczu. „Po powrocie Kevina (Duranta) po prostu wybrałem kombinacje, które wydawały mi się najbardziej sensowne. To wydaje się szalone. Myślałem, że zwariowałem, gdy spojrzałem na wszystko i stwierdziłem, że to są składy, do których chciałem trafić”.

W oddzielny wywiad w rozmowie z Brianem Windhorstem z ESPN Kerr przyznał, że „czuł się jak idiota”, bo nie wystawił Tatuma, ale podkreślił, że „każdy mecz będzie inny w zależności od zestawienia zawodników”, zaznaczając jednocześnie, że Tatum „zagra” w miarę postępów turnieju.

Jako pierwsza reakcja, wydaje się dość głupie usłyszeć Kerra mówiącego, że Tatum nie grał z powodu „konfrontacji” i „kombinacji składów”, gdy jego największą siłą jako zawodnika jest fakt, że pasuje do każdego składu w każdej roli i może stawić czoła każdemu przeciwnikowi. Nie można go ścigać w obronie. Może grać z piłką lub bez niej. Pomysł, że skrzydłowy o wzroście 6 stóp i 8 cali, który potrafi strzelać, podawać, dryblować, bronić i zbierać piłkę, nie pasuje do Serbii ani nikogo innego, jest, szczerze mówiąc, absurdalną sugestią samą w sobie.

Oczywiście, to zupełnie wyjątkowy kontekst. Być może najważniejszą rzeczą, jaką powiedział Kerr, jest to, że „nasi faceci wiedzą, że kluczem do tego wszystkiego jest odłożenie wszystkich rzeczy związanych z NBA na bok i po prostu wygranie sześciu meczów”. To właśnie tutaj drużyna z tak wieloma nakładającymi się talentami staje się trudna. W zwykłej drużynie Tatum jest najlepszym graczem. W tej drużynie jest co najmniej pół tuzina facetów, którzy potrafią robić wszystkie te same rzeczy co on, i tutaj trzeba czytać między wierszami słów Kerra.

W istocie mówi, że uważa, że ​​Devin Booker, który jest niemal tym samym zawodnikiem co Tatum, lepiej pasuje do podstawowego składu, a Anthony Edwards jest lepszym zawodnikiem, kropka.

Można argumentować, że Derrick White utrzymuje ofensywną jasność drugiej jednostki jako zawodnik niepunktujący z jasnym obowiązkiem obrony w taki sam sposób, w jaki Jrue Holiday robi to w przypadku starterów. Anthony Davis i Bam Adebayo są niezbędni pod względem pozycji, a Durant jest, cóż, Durantem. Edwards jest tym, którego na papierze najłatwiej byłoby wymienić na Tatuma.

Nie mówię, że Kerr powinien pójść tą drogą, bo wtedy siedzielibyśmy tutaj i zastanawiali się, dlaczego do cholery Edwards nie zagrał. Mówię po prostu, że nie możesz mi powiedzieć ani przez sekundę, że Edwards „lepiej pasuje” do Serbii niż Tatum.

Można by raczej argumentować, że obecność Duranta, jeśli mówimy o czystych kombinacjach składów, uczyniłaby Edwardsa mniej niezbędny jako strzelec w drugiej jednostce, podczas gdy Tatum miałby sens w roli wsparcia typu „zrób wszystko”, podobnej do tej, którą Booker zajmował się starterami. Próba sprowadzenia tego do „pojedynków” jest eufemizmem dla brutalnej prawdy: Kerr nie uważał, że Tatum był niezbędnym elementem do pokonania jednej z lepszych drużyn w turnieju. Kiedy mówi, że Tatum będzie tam w następnym meczu, cóż, USA grają z Sudanem Południowym w środę. Kerr mógłby rzucać w ciemno lotkami w swoich decyzjach dotyczących składu w tym meczu, a drużyna USA mogłaby wygrać 30 (o ile Amerykanie nie powtórzą swojego występu z początku tego miesiąca).

Przejdźmy zatem do sedna pytania: Czy Booker i Edwards są lepszymi graczami niż Tatum? Rozsądni ludzie mogą się nie zgadzać. Gdyby oceniać graczy NBA, ta trójka byłaby bardzo blisko siebie na każdej liście wartej swojej soli.

Być może to miało wpływ na decyzję Kerra, że ​​Tatum nie grał i nie rzucał zbyt dobrze w trakcie rozgrywek pokazowych. Ale Booker też nie, który trafił tylko 33% swoich rzutów za 3 punkty w okresie przygotowawczym do igrzysk olimpijskich.

Sądzę, że można by argumentować, że Booker tak czuć jak nieco lepiej dopasowany zawodnik wsparcia niż Tatum w składzie wyjściowym kontrolowanym przez dwóch alfów LeBrona Jamesa i Stephena Curry'ego, ale ty Naprawdę trzeba zmrużyć oczy, żeby zaakceptować to rozumowanie. Jeśli zamierzasz iść za logiką odstępu, Tatum był w rzeczywistości lepszym strzelcem w łapaniu i rzucaniu w ostatnim sezonie NBA i właśnie wygrał mistrzostwa w drużynie, której największą siłą była suma jej części składowych, czyli połączenie elitarnych talentów. Tatum nie rzucał dobrze w play-offach, a mimo to był niesamowity we wszystkich przewagach, które zwykle wiążą składy.

Robimy to często w żargonie NBA, obsesyjnie myśląc o tych „matchup” i „fit” słowach-kluczach. Rzeczywistość jest taka: dobrzy gracze, szczególnie ci, którzy lądują dokładnie w środku spektrum rozmiarów i umiejętności, a co być może najważniejsze, potrafią grać w obronie na wielu pozycjach, pasują wszędzie.

To jest błogosławieństwo i przekleństwo trzymania ręki na przełącznikach drużyny z tak wieloma redundantnymi, elitarnymi talentami. Prawie wszyscy ci goście potrafią zrobić wszystko. Jedynym innym graczem, który nie zobaczył boiska, był Tyrese Haliburton, ale to ma jasne wytłumaczenie. On nie jest obrońcą, jakim jest White.

W obronie Kerra, podczas gdy Tatum jest z pewnością zdolnym i wszechstronnym obrońcą, Edwards jest wyraźnie lepszy, a Booker jest prawdopodobnie trochę lepszy, jeśli chodzi o piłkę, a presja w punkcie ataku jest ważną częścią gry FIBA. Łatwą odpowiedzią byłoby podzielenie minut między Bookera i Tatuma, ale wtedy przerywasz przepływ, który wymaga czasu, aby stworzyć zarówno dla pojedynczego gracza, jak i dla składu jako całości.

Kerr mógł również wystawić Tatuma, a także Haliburtona, do gry w czwartej kwarcie, kiedy wynik był już przesądzony, ale to wydaje się bardziej żenujące niż niegranie w ogóle. Ci goście to supergwiazdy. Nie chcą przechodzić na śmieciowy czas jak jakiś szkolny łobuz.

Z perspektywy czasu decyzja Kerra, by postawić na Bookera i Edwardsa zamiast Tatuma, wygląda cholernie dobrze, po tym, jak zdobyli łącznie 23 punkty dzięki 6 z 8 rzutów za 3 punkty, podczas gdy Amerykanie dali pokaz koszykówki. I nie wróży to dobrze Tatumowi w przyszłości.

Tak, może, a nawet prawdopodobnie zagra w dwóch kolejnych meczach fazy grupowej przeciwko Sudanowi Południowemu i Portoryko, ponieważ Amerykanie nie mogą praktycznie przegrać takich spotkań, a gdy USA potencjalnie zmierzą się z przeciwnikiem, z którym mądrzej byłoby grać w mniejszym składzie (na przykład z Kanadą), Tatum również mógłby tam trafić.

Ale gdy wszystko jest równe, to wyraźnie nie jest wyborem Kerra w tym momencie. To trudna pigułka do przełknięcia i zastanawiasz się, jak może wpłynąć na entuzjazm Tatuma do przyszłych olimpijskich wysiłków, gdy Amerykanie będą go potrzebować o wiele bardziej, gdy LeBron i Durant w końcu się zestarzeją. Tylko czas to pokaże. Ale na razie Kerr gra w tym turnieju z facetami, którzy jego zdaniem dają mu największą szansę, by nie przejść do historii jako trener, który zmarnował piąty z rzędu złoty medal z jedną z najbardziej utalentowanych drużyn w historii. Jeśli ego Tatuma musi zostać uderzone w duchu tej misji, niech tak będzie.



źródło