Tabela medalowa | Harmonogram olimpijski | Wiadomości olimpijskie
PARYŻ — W szczytowym momencie pandemii COVID-19 Zhiying Zeng musiała znaleźć sposób na ćwiczenia, ponieważ pójście na siłownię nie wchodziło w grę.
58-latka odkurzyła stół do ping-ponga i paletkę, które przez dziesięciolecia stały nieużywane w jej domu w północnym Chile.
Zeng była cudownym dzieckiem tenisa stołowego dorastającym w Chinach, ale próba zostania najlepszą zawodniczką w ping-ponga w jej ojczyźnie jest bardzo podobna do próby zostania najlepszą piłkarką w Brazylii. W 1986 roku, w wieku 20 lat, Zeng przeszła na emeryturę z chińskiej drużyny narodowej, przekonana, że jej dziecięce marzenie o reprezentowaniu swojego kraju na olimpiadzie umarło.
Gdy w 1989 roku chiński trener zaproponował jej pracę jako nauczycielki dzieci w Chile, Zeng przeprowadziła się na drugi koniec świata do kraju, w którym mało kto potrafił wymówić jej imię. Stała się „Tanią” dla Chilijczyków, przez jakiś czas trenując tenis stołowy, zanim ostatecznie zrezygnowała z pracy, aby zająć się karierą w świecie biznesu.
Zeng, która ma teraz 58 lat, zaśmiała się w sobotnie popołudnie, gdy zapytano ją, czy kiedykolwiek wyobrażała sobie grę na olimpiadzie cztery lata temu, kiedy zaczęła grać w tenisa stołowego. Powtarza, że to „nie było wielkie marzenie” dla niej w tamtym czasie. Pozostanie w formie było jedyną misją.
Ponowne odkrycie dziecięcej miłości do tenisa stołowego ostatecznie zainspirowało Zeng do stania się bardziej ambitną, gdy tylko poluzowano obostrzenia związane z pandemią. Wzięła udział w kilku lokalnych turniejach dla zabawy i wygrała je z łatwością. Następnie zrobiła to samo na szczeblu krajowym. Do 2023 roku była najwyżej sklasyfikowaną zawodniczką w Chile i rywalizowała w reprezentacji tego południowoamerykańskiego kraju.
Zeng stała się sensacją w Chile w zeszłym roku, kiedy zdobyła pierwsze miejsce w Sudamericanos i brąz w Igrzyskach Panamerykańskich. Chilijczycy nadali jej przydomek „Tia Tania”. Zyskała tysiące nowych obserwujących na Instagramie. Nawet prezydent Chile Gabriel Boric oglądał, jak odrabia straty po dwóch setach w meczu, a następnie pogratulował jej „olbrzymiego” zwycięstwa.
Sukcesy te przywróciły Zengowi długo uśpione dziecięce marzenie.
„Dlaczego nie igrzyska olimpijskie?” – wspomina Zeng, pozwalając sobie na myślenie.
W sobotnie popołudnie, w rozległym centrum kongresowym, które organizatorzy Paris 2024 zamienili w arenę, marzenia Zeng się spełniły. Podniosła ręce, by podziękować za oklaski niemal wypełnionej publiczności, gdy szła do sądu, by zmierzyć się z Marianą Sahakian z Libanu w rzadkim meczu olimpijskim między dwiema ponad 40-letnimi sportsmenkami.
Przez półtora seta ta bajkowa historia wydawała się przeznaczona do szczęśliwego zakończenia. Zeng bez wysiłku wygrała pierwszego seta 11-4 i wskoczyła na prowadzenie 8-4 w drugim secie. Zręcznie spowolniła piłkę i zamaskowała kierunek za pomocą szeregu obrotów, a następnie rzuciła się, gdy miała szansę zakończyć punkt, stając się bardziej agresywna.
Jednak powoli Sahakian zaczęła czuć się coraz pewniej, grając przeciwko Zeng, a zawodniczka, która czekała dziesięciolecia na swój debiut olimpijski, stopniowo traciła cierpliwość. Wybierała zwycięzców w momentach, gdy przedłużenie punktów mogłoby być bardziej rozsądną opcją.
Gdy mecz zaczął wymykać się Zengowi z rąk, garstka chilijskich fanów na widowni próbowała wywołać reakcję zwrotną.
„Tanya! Tanya! Tanya!” skandowali, gdy przegrywała dwa do jednego.
„Chi-chi-chi, Le-le-le” – krzyczeli, gdy poprosiła o przerwę po stracie trzech punktów na początku czwartej partii.
Ostatecznie wiwaty osłabły i nastąpiła rezygnacja. Zeng przegrał w pięciu grach (11-4, 12-14, 5-11, 3-11, 8-11).
Kiedy Zeng i Sahakian przyszli porozmawiać z reporterami po meczu, trudno było stwierdzić, kto wygrał, a kto przegrał. Reporterzy z Chin, Ameryki Południowej, Europy i USA domagali się rozmowy z Zeng. Cierpliwie odpowiadała na każde pytanie, a jej uśmiech prawie nie znikał z twarzy.
„Ten dzień był dla mnie darem od Boga” – powiedziała. „Może przegrałam, ale nie czuję tego w ten sposób”.
Wsparcie tłumu i uwaga międzynarodowych mediów były dla Zeng nieco rażące. Kilkakrotnie, rozmawiając z reporterami, protestowała: „Nie czuję się gwiazdą”.
Jednak gdy zapytano Tię Tanię, co chciałaby przekazać chilijskim fanom, ta nie wahała się ani chwili.
„Moje przesłanie jest takie, że jeśli chcesz coś zrobić, musisz to zrobić” – powiedziała. „Nie czekaj, nie myśl o tym, nie martw się.
„Nigdy nie sądziłem, że będę mógł zagrać na Igrzyskach Olimpijskich, ale teraz jestem tutaj”.
Rada Zenga stanowi przypomnienie, że najwięksi zwycięzcy igrzysk olimpijskich nie zawsze mają medale na szyi.
Dla niektórych sportowców samo dotarcie do Paryża jest wystarczającym zwycięstwem.







