Rządy Azji mają zupełnie błędne taktyki zwiększania wskaźnika urodzeń

„Chcę być bardzo praktyczna. Chcę móc dać mojemu dziecku wszystko, czego chce” – powiedziała Lee, która wyszła za mąż w zeszłym roku.

Oczekiwania te jednak odwiodły Lee i jej męża od założenia rodziny w Singapurze.

„Jeśli dziecko przyjdzie i powie mi: »Och, mamusiu, chcę, żebyś cały czas była ze mną w domu« — to nie jest coś, co możemy mu dać, ponieważ oboje mamy pracę na pełen etat i nie chcemy rezygnować z pracy, żeby zostać rodzicami-gospodyniami domowymi” — powiedziała Lee.

Spadające wskaźniki urodzeń są ogromny zmora krajów azjatyckich jak Japonia i Korea Południowa.

W środę Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Japonii ujawniło, że całkowita populacja kraju wynosi spadła po raz 15. z rzędu w roku 2023.

Podobnie jest w przypadku Korei, która ma najniższy na świecie wskaźnik dzietności, przy 0,72 urodzeń na kobietę w 2023 r.

Podwójne problemy w postaci starzenia się społeczeństwa i spadku liczby urodzeń wywołały niepokój wśród rządów, które starają się zapobiec skutkom gospodarczym i społecznym kryzysu demograficznego.

Lata polityki pro-natalistycznej jednak ledwo podniosły wskaźniki urodzeń. Miasta takie jak Tokio i Seul zaczęły wprowadzać ekstremalne środki, aby zachęcić ludzi do posiadania dzieci — ale eksperci ds. demografów ostrzegają, że taka polityka może rozwiązać objawy, ale nie przyczyny problemu.

Rządy azjatyckie naprawdę, naprawdę chcą, aby ich obywatele mieli dzieci

Na początku tego miesiąca rząd Tokio poinformował, że zainwestował 1,28 miliona dolarów w aplikację randkową dla swoich mieszkańców, według lokalnej gazety gazeta Asahi ShimbunOczekuje się, że aplikacja zostanie uruchomiona tego lata.

„Mamy nadzieję, że ta aplikacja, dzięki powiązaniu z rządem, zapewni poczucie bezpieczeństwa i zachęci tych, którzy wahali się przed korzystaniem z tradycyjnych aplikacji, do podjęcia pierwszego kroku w poszukiwaniu partnera” – powiedział japoński urzędnik dziennikowi The Asahi Shimbun.

Aplikacja randkowa przykuła uwagę nawet miliarderów Elon Muskkto często ostrzegał przed katastrofalnymi skutkami które wiążą się z niskim wskaźnikiem dzietności.

„Cieszę się, że rząd Japonii dostrzega wagę tej sprawy. Jeśli nie zostaną podjęte radykalne działania, Japonia (i wiele innych krajów) zniknie!” – napisał Musk w Posty X w czerwcu.

Tymczasem w Seulu rząd Korei Południowej oferując do 730 dolarów zachęt dla osób chcących odwrócić zabieg wazektomii lub podwiązania jajowodów.

Jest to uzupełnienie szeroko zakrojonej polityki kraju mającej na celu zachęcanie do posiadania dzieci, która obejmuje: dotacje dla kobiet na zamrożenie komórek jajowych I system kieszonkowego dla rodziców noworodków.

„Te, w pewnym sensie bardziej radykalne propozycje, są prawdopodobnie wynikiem poczucia desperacji odczuwanego przez decydentów politycznych” Paulin Straughanprofesor socjologii na Singapore Management University, powiedział BI. „Wszystkie tradycyjne pomysły, które mieliśmy, wydają się nie działać. Więc musimy wypróbować więcej nowatorskich pomysłów, aby popchnąć igłę”.

Poh Lin Tanstarszy pracownik naukowy w Instytucie Studiów Politycznych w Singapurze twierdzi, że nadal można by wprowadzić pewne mikrointerwencje, takie jak w Tokio i Korei.

„Rzeczywiście racjonalne może być prowadzenie polityki na obrzeżach, ze względu na duże trudności w projektowaniu zmian społecznych, które rozwiązują podstawowe przyczyny, a zamiast tego poszukiwanie łatwych rozwiązań w postaci niedrogich interwencji, które mogą coś zmienić” – powiedział Tan.

Kraje, które nie są zniechęcone uciążliwą polityką finansową wdrożoną przez kraje nordyckie, takie jak Szwecja i Finlandia — obejmującą hojnie dotowane świadczenia na opiekę nad dziećmi i dodatki mieszkaniowe — mogą chcieć uzyskać większy zwrot z inwestycji poprzez jednorazowe zasiłki.

I nie musi to być tak radykalne jak stworzenie aplikacji randkowej. Kraje takie jak Singapur I Hongkong wręczały rodzinom premie pieniężne, gdy na świecie pojawia się noworodek.

W Singapurze rodzice mogą otrzymać po 11 tys. dolarów na pierwsze i drugie dziecko oraz po 13 tys. dolarów na każde kolejne.

Jednak takie środki najwyraźniej nie odpowiadają młodym kobietom, takim jak Lee, które uważają, że posiadanie dziecka to duże zobowiązanie.

Vanessa Lee (po lewej) i jej mąż, Jonas Hue (po prawej), oboje w wieku 28 lat. Para pobrała się w 2023 roku.

Vanessa Lee (po lewej) i jej mąż, Jonas Hue (po prawej), oboje w wieku 28 lat. Para pobrała się w 2023 roku.

Vanessa Lee



Lee, właściciel dwóch psów i kota, powiedział, że rządy mogą przeceniać skuteczność jednorazowych interwencji mających na celu zwiększenie wskaźnika urodzeń.

„Jasne, możesz sprawić, że więcej ludzi się ożeni, a wtedy szanse na posiadanie dzieci mogą trochę wzrosnąć. Ale myślę, że dopóki nie rozwiążesz głównego problemu ułatwienia rodzicom opieki nad dziećmi w sposób zrównoważony, nadal będzie trudno” – powiedział Lee.

Dodała, że ​​aby jej rówieśnicy zaczęli myśleć o posiadaniu dzieci, konieczna jest zmiana w społecznym podejściu do pracy i rodziny.

„Nie chodzi tylko o to, żeby urodzić dziecko. Chodzi o to, żeby zostać rodzicem i myśleć długoterminowo — jak będę się nim opiekować?” — kontynuowała.

Niektórych przyszłych rodziców odstraszają koszty założenia rodziny, których nie da się rozwiązać jednorazowym bonusem z tytułu urodzenia dziecka.

„Nie zdecydowałbym się na przeznaczanie części dochodów na dzieci, ponieważ jest to drogie” – powiedział twórca treści Emily Huang29, powiedział BI na początku tego roku.

„Najważniejszą rzeczą, o której teraz myślę, jest to, jak sfinansuję swoją emeryturę. Czuję, że przy moim obecnym poziomie dochodów nie będę mogła przejść na emeryturę w najbliższym czasie” – kontynuowała.

Rządy muszą przemyśleć swoje podejście do kryzysu demograficznego

Eksperci, z którymi rozmawiał BI, stwierdzili, że chociaż środki te mogą mieć dobre intencje, są mało prawdopodobne, aby odwrócić trajektorię demograficzną swoich krajów.

Stuart Gietel-BastenProfesor nauk społecznych i polityki publicznej na Uniwersytecie Nauki i Technologii w Hongkongu stwierdził, że rządy zajmują się „niewłaściwym problemem”, jeśli uważają, że niski wskaźnik urodzeń wynika po prostu z tego, że ludzie nie uprawiają seksu.

„Oczywiście, to jest zły problem. Większość ludzi uprawia seks, żeby mieć dzieci, to prawda. Ale to też nie gwarantuje, że seks przynosi dzieci i że brak seksu jest jedynym powodem, dla którego ludzie nie mają dzieci” – powiedziała Gietel-Basten.

„Mamy mnóstwo rozwiązań politycznych mających na celu zwiększenie wskaźnika urodzeń, ale istnieje bardzo mało, jeśli nie ma żadnych, dowodów na to, że te rozwiązania są skuteczne” – dodał.

Straughan ze SMU powiedział, że lepiej byłoby, gdyby kraje starały się wykorzystać potencjał swoich starzenie się i siwienie populacji.

„W pewnym momencie musimy zaakceptować, że będzie większa liczba osób, które chcą pozostać singlami. To w porządku” — powiedział Straughan. „Ale jednocześnie musimy powiedzieć, jeśli teraz będziemy mieć więcej seniorów, to co musimy zrobić inaczej, aby zmaksymalizować ich potencjał?”

Straughan powiedziała, że ​​posiadanie większej liczby seniorów nie musi być złą rzeczą dla społeczeństw. Nadal mogą oni przyczyniać się do społeczeństwa jako wolontariusze, nawet po przejściu na emeryturę.

Jednak rządy nie powinny całkowicie ignorować spadającego wskaźnika dzietności.

Niski wskaźnik urodzeń, według Gietel-Basten z HKUST, jest „barometrem wyzwań w społeczeństwie” i należy go postrzegać jako „objaw problemów w społeczeństwie”.

„Samo namawianie i zastraszanie młodych ludzi, żeby mieli więcej dzieci, nie jest rozwiązaniem, prawda? Ponieważ ludzie nie mają dzieci dla państwa, a ludzie z pewnością nie mają dzieci, żeby ratować system emerytalny” – powiedział.

„Musimy słuchać młodych rodzin i szczerze starać się je wspierać. A dopóki to się nie stanie, nie zajdziemy nigdzie, wymyślając zabawne pomysły i narzucając je odgórnie” – dodał.



źródło