Steve Tucker, który zmarł w piątek w Evanston w wieku 74 lat, spędził 28 lat w „Chicago Sun-Times”, awansując od szeregowca do redaktora sportowego w liceum.

Pozostawił po sobie dwa imponujące zapisy. Tucker był jednym z pierwszych mistrzów w zakresie relacji sportowych dziewcząt i kobiet. Jego umiejętność zatrudniania i mentorowania młodych reporterów była uderzająca.

Podopieczni Tuckera pracowali w wiadomościach i sporcie w placówkach w całym kraju, od New York Daily News po The Athletic i w całym środowisku dziennikarskim w Chicago.

Tucker zajmował się kilkoma dyscyplinami sportowymi w „Sun-Times”, ale jego ulubionymi i długoletnimi zajęciami były koszykówka dziewcząt, softball i koszykówka kobiet w college’u.

„Reportaż Tuckera wiele dla mnie znaczył” – powiedział Doug Bruno, trener drużyny koszykówki kobiet DePaul. „Nadal dzisiaj kobiety stanowią tylko 8–10 procent wszystkich relacji sportowych. To było wszystko, mieć w redakcji zwolennika walczącego o ochronę kobiet. To właśnie zrobił Steve. Był głównym czynnikiem wzrostu zasięgu sportu kobiet w Chicago. Wyprzedził swoją epokę.”

„Miał tożsamość narodową jako koszykarz dziewcząt w szkole średniej i koszykarz w college’u kobiet” – powiedział reporter Sun-Times White Sox, Daryl Van Schouwen. „Był jednym z nielicznych ekspertów w tej dziedzinie”.

Tucker spędził wczesne lata i większość swojego dorosłego życia w Chicago. Ojciec zaszczepił w nim miłość do sportu, zabierając go na mecze koszykówki Marshalla i World Series w 1959 roku w Comiskey Park.

Tucker ukończył New Trier w 1967 r. i Uniwersytet Iowa w 1972 r. Najpierw pracował jako kierownik piętra w Mercantile Exchange. W 1984 roku rozpoczął pracę jako freelancer dla „Sun-Times” pod okiem wieloletniego redaktora sportowego w szkole średniej, Taylora Bella. Tucker pozostał w gazecie aż do przejścia na emeryturę w 2011 roku.

„W przeciwieństwie do mnie był przystojny i miał wielu przyjaciół” – powiedział Bell. „Wszyscy go znali i on znał wszystkich. Zrobił dla sportu dziewcząt w Chicago to, czego nikt inny nie zrobił w „Tribune” ani gdziekolwiek indziej. Wsunął się w temat i powiedział, że powinniśmy się tym zająć, a ja się na to zgodziłem.

W dzienniku Sun-Times organizowano bankiety posezonowe poświęcone niektórym dyscyplinom sportowym w szkołach średnich.

„Zorganizowaliśmy bankiet koszykówki dla chłopców, a on nalegał, aby zorganizowano bankiet koszykówki dla dziewcząt” – powiedział Bell. „Chcieliśmy urządzić bankiet baseballowy, a on nalegał, aby towarzyszył mu bankiet softballowy. Potem udało mu się przekonać Cheryl Miller, aby była naszym pierwszym mówcą. Później dostał Pat Summitt. Znał wszystkich.

Tucker zarządzał rotacyjną grupą 30–40 „preppersów”, którzy pisali historie sportowe w szkole średniej i zbierali wyniki z wielu dyscyplin sportowych. Dziesiątki jego pracowników zajęło się większymi sprawami.

„Nie wstydził się dawać ludziom szansy” – powiedział Bob Mazzoni, redaktor naczelny Sun-Timesa. „Sport w szkole średniej był długą drogą do wejścia do zawodu. Chciał dać szansę każdemu, kto był tym zainteresowany. A jeśli zdobędziesz jego zaufanie, będzie nadal zlecał ci zadania i większą odpowiedzialność. To sprawiało, że ludzie przychodzili. Spójrz na wszystkich ludzi, którzy byli pod nim, a którzy zajęli się większymi sprawami w dziennikarstwie. To spore dziedzictwo.”

Poza dziennikarstwem i sportem Tucker kochał operę i brydża. Często brał udział w ogólnopolskich turniejach brydżowych.

„Tuck był niezwykle interesującym facetem” – powiedział Mark Potash, reporter Sun-Times Bears. „Z handlowca stał się dziennikarzem i miał po prostu wielkie serce. Właśnie to będę o nim pamiętał, jakim był lojalnym facetem.

Bruno i Tucker przez lata stali się bliskimi przyjaciółmi. W czwartek Bruno był w szpitalu z rodziną Tuckera.

„Rozmawialiśmy codziennie” – powiedział Bruno. „To stało się czymś więcej niż tylko stosunkiem pisarza i trenera. Teraz płyną łzy, ale pamiętam wspaniałe czasy. Za każdym razem, gdy myślę o Tucku, na mojej twarzy pojawia się uśmiech.



źródło