CNN

W niewielkim stopniu przypominający film z 1990 roku z Harrisonem Fordem, „Uznany za niewinnego” stał się limitowanym serialem Apple TV+ o staromodnym, papkowatym klimacie – „staromodnym” w sposób, w jaki klasyczne dramaty sądowe zawierały dramatyczne akcenty, które nigdy, przenigdy nie miałyby miejsca wydarzyć się podczas prawdziwego procesu. Jake Gyllenhaal wciela się w oskarżonego prokuratora w przedstawieniu, które ma jedynie formę ćwiczenia polegającego na sprawdzeniu stanu umysłu na etapie gmachu sądu.

Pełny barwnych postaci i przesadzonych sytuacji scenarzysta David E. Kelley (który ma w swoim dorobku wiele dramatów prawniczych sięgających czasów „Prawa Los Angeles”) współpracuje z producentem JJ Abramsem nad adaptacją książki Scotta Turowa, która wykorzystuje osiem odcinków formacie, aby zająć więcej czasu (szczerze mówiąc zbyt długo) przed wejściem na salę sądową.

Przede wszystkim daje to okazję do poznania Rusty’ego Sabicha (Gyllenhaala, który między tym a „Dom przy drodze”) i dynamikę jego rodziny w głębszy sposób, zanim wpadnie w szał, gdy zostanie oskarżony o zamordowanie swojej koleżanki Carolyn Polhemus (norweska gwiazda Renate Reinsve), z którą miał romans i, jak sam przyznaje, miał obsesję.

Żona Rusty’ego, Barbara (Ruth Negga), nie wierzy, że ją zabił, ale sprawa wyciąga na światło dzienne jego niewierność i w zasadzie utyka w tym wszystkim, a liczne retrospekcje z ich gorących, nielegalnych schadzek stanowią wykrzyknik ponieważ, hej, przesyłam strumieniowo.

Poza Gyllenhaalem, którego podejście do Rusty’ego jest zdecydowanie mniej życzliwe niż Forda (aczkolwiek z lepszą fryzurą, choć reszta filmu wydaje się lepsza), wszyscy inni wydają się pracować nad kartami wskazówek, które mówią: „ZRÓB TO WIĘCEJ”. Obejmuje to Neggę w roli rannej żony; Zespół Gyllenhaala prawdziwy szwagier, Peter Sarsgaardjako prokurator Tommy Molto, starający się o skazanie Rusty’ego; oraz Bill Camp jako Raymond Horgan, były szef, który zgadza się go bronić.

Warto zauważyć, że ta krytyka tonalna dotyczy także innego najnowszego dramatu Kelleya opartego na powieści Netflixa „Człowiek w pełni”, co w obu przypadkach nieco neutralizuje imponującą obsadę.

Niemniej jednak „Uznany za niewinnego” daje się oglądać pomimo – a dla niektórych z pewnością z powodu – jego ekscesów. Apple udostępniło siedem z ośmiu odcinków, więc nie wiadomo, jak ta wersja poradzi sobie z krętym zakończeniem, choć można śmiało powiedzieć, że do tego momentu produkcja wymagała pewnej swobody.

„To szaleństwo” – mówi nastoletnia córka Rusty’ego, gdy podejrzenia padają na jej tatę, co sprawia, że ​​wydaje się zarówno analitykiem prawnym, przynajmniej w kontekście tego procesu, jak i wnikliwym krytykiem telewizyjnym.

„Uznany za niewinnego” ma swoje momenty, ale jeśli chodzi o przedstawienie argumentów przemawiających za zobowiązaniem się do przepracowania ośmiu rozdziałów, Kelley, Gyllenhaal i spółka nie przedstawili jednoznacznie otwartego i zamkniętego stanowiska.

Premiera „Presumed Innocent” 12 czerwca w Apple TV+.

źródło