The Festiwal Filmowy w Cannes Rzadko przebiega bez kakofonii, ale tegoroczna edycja może być bardziej hałaśliwa i niespokojna niż jakakolwiek edycja z ostatnich lat.

Kiedy we wtorek w Palais des Festivals rozwinie się czerwony dywan, 77. edycja Cannes rozwinie się w kontekście wojny, protestów, potencjalnych strajków i przyspieszającego przewrotu #MeToo we Francji, która przez lata w dużej mierze opierała się temu ruchowi.

Pracownicy festiwalu grożą strajkiem. The wojna Izrael-Hamas, dotkliwie odczuwalny we Francji, gdzie mieszkają największe społeczności żydowskie i arabskie w Europie, z pewnością wywoła protesty. Rosji wojna na Ukrainie pozostaje w pamięci wielu. Dodaj do tego niepokoje, których można się spodziewać w Cannes – wiecznie niepewną przyszłość kina, rozwój sztucznej inteligencji – a na tegorocznym festiwalu nie powinno zabraknąć dramatu.

Bycie przygotowanym na wszystko od dawna jest przydatną postawą w Cannes. Jak na tak burzliwe czasy, repertuar filmowy jest pełen intryg, ciekawości i znaków zapytania.

Irański reżyser Mohammad Rasoulof na kilka dni przed premierą swojego najnowszego filmu „Nasiono świętej figi” w konkursie w Cannes skazany na osiem lat więzienia przez Trybunał Rewolucji Islamskiej. Film pozostaje w harmonogramie Cannes.

Prawdopodobnie najbardziej wyczekiwana pozycja to Samofinansujące się dzieło Francisa Forda Coppoli „Megalopolis”. Coppola sam nie jest obcy wielkim dramatom w Cannes. Niedokończona wersja „Czasu apokalipsy” zapewniła mu (w remisie) swoją drugą Złotą Palmę ponad czterdzieści lat temu.

Nawet nadchodzące Wybory prezydenckie w USA nie będzie daleko. Konkursową premierą jest „Uczeń” Aliego Abbasiego z Sebastianem Stanem w roli młodego Donalda Trumpa. Pojawią się także nowe filmy Kevina Costnera, Paolo Sorrentino, Seana Bakera, Yorgosa Lanthimosa i Andrei Arnold. A dla potencjalnie beczki prochu Cannes jest też bomba zapalająca „Furiosa: Saga Mad Maxa”. Film, tocząca się apokaliptyczna dystopia, przywraca reżysera George’a Millera na festiwal, od którego po raz pierwszy uzależnił się jako juror.

„Uzależniłem się od tego po prostu dlatego, że przypomina obóz filmowy” – mówi Miller, który był zachwycony światowym zgromadzeniem kina w Cannes i nieskazitelnymi prezentacjami filmowymi. „To naprawdę kino optymalne. W chwili, gdy powiedzieli: „OK, z przyjemnością pokażemy tutaj ten film”, od razu się na to zgodziłem”.

We wtorek oficjalnym otwarciem Cannes będzie „Akt drugi”, francuska komedia Quentina Dupieux, z Léą Seydoux, Louisem Garrelem i Vincentem Lindonem w rolach głównych. Podczas ceremonii otwarcia Meryl Streep otrzyma honorową Złotą Palmę. Podczas ceremonii zamknięcia nagrodę otrzyma także George Lucas.

Ale światło reflektorów na początku może spaść Judith Godreche. Francuski reżyser i aktor na początku tego roku powiedział, że filmowcy Benoît Jacquot i Jacques Doillon dopuścili się napaści na tle seksualnym, gdy była nastolatką, co wstrząsnęło francuskim kinem. Jacquot i Doillon zaprzeczyli zarzutom.

Chociaż większość francuskiego przemysłu filmowego była wcześniej niechętna do przyjęcia ruchu #MeToo, Godrèche wywołał szerszą reakcję. Z pasją mówiła o potrzebie zmian u CezarówFrancuski odpowiednik Oscarów i wcześniej komisja francuskiego Senatu.

W tym samym okresie Godrèche nakręciła także film krótkometrażowy „Moi Aussi” podczas paryskiego spotkania setek osób, które napisały do ​​niej własne historie o wykorzystywaniu seksualnym. W środę otwiera sekcję Un Sure Regard w Cannes.

„Mam nadzieję, że zostanę wysłuchany w tym sensie, że nie jestem zainteresowany reprezentowaniem kogoś, kto po prostu chce dopaść wszystkich w tej branży” – Godrèche powiedział przed festiwalem. „Po prostu walczę o jakąś zmianę. Nazywa się to rewolucją.”

To najnowszy rozdział akcji #MeToo, która odbiła się szerokim echem na największym zgromadzeniu filmowym na świecie, po Protest 82 kobiet na schodach Palais w 2018 r. i zobowiązanie dotyczące parytetu płci w 2019 r. Cannes często spotykało się z krytyką za to, że nie zaprosiło do konkursu większej liczby filmowców, festiwal jednak w pełni wspiera Godrèche, jednocześnie przygotowując się na możliwość pojawienia się kolejnych rewelacji #MeToo podczas festiwalu.

„Dla mnie posiadanie tych twarzy, tych ludzi – wszystkich w tym filmie – daje im to miejsce, które należy uczcić” – powiedział Godrèche. „W tym miejscu jest coś takiego, co ma tak długą historię. W pewnym sensie na zawsze zagaduje filmy. Kiedy twój film był w Cannes, był w Cannes.

Część filmowców przyjeżdżających na tegoroczny festiwal jest już mocno osadzona w tradycji Cannes. Paul Schrader był na festiwalu prawie 50 lat temu „Taksówkarz” Martina Scorsese, który napisał. Po słynnej, wywołującej podziały reakcji, zdobył Palmę w 1976 roku.

„To było inne miejsce. Było o wiele bardziej kolegialnie i spokojnie” – powiedział Schrader podczas przerwy w pakowaniu. „Dobrze pamiętam, jak siedziałem na tarasie w Carlton z Martym i Sergio Leone, a (Rainer Werner) Fassbender przyszedł ze swoim chłopakiem i dołączył do nas. Wszyscy rozmawialiśmy i słońce zachodziło. Pomyślałem: „To najwspanialsza rzecz na świecie”.

Po raz pierwszy od swojego dramatu „Patty Hearst” z 1988 roku Schrader powraca do, jak to nazywa, „głównego programu” – rywalizacji o Złotą Palmę – z „Och, Kanada”. W filmie na podstawie powieści Russella Banksa występuje Richard Gere (ponownie współpracujący ze Schraderem kilkadziesiąt lat po „Amerykańskim żigolo”) w roli umierającego filmowca, który w filmie dokumentalnym opowiada historię swojego życia. Jacob Elordi gra go w retrospekcjach z lat 70.

Po ogłoszeniu składu festiwalu w Cannes Schrader udostępnił na Facebooku stare zdjęcie siebie, Coppoli i Lucasa – głównych postaci ówczesnego Nowego Hollywood – z podpisem „Znowu razem”.

„Będę tam w tym samym czasie co Francis. Pozostaje pytanie, czy któreś z nas zostanie ponownie zaproszone na zamknięcie” – mówi Schrader, odnosząc się do sytuacji, w których zwycięzcy proszeni są o pozostanie na ceremonii zamknięcia. „Mam nadzieję, że albo Francis, albo ja wrócimy wieczorem na imprezę George’a”.

O tym, kto ostatecznie wróci do domu z Palmą – handicap już się rozpoczął – zadecyduje jury pod przewodnictwem Grety Gerwig, świeżo po ogromnym sukcesie „Barbie”. Ale tegoroczny plan będzie miał wiele do spełnienia. W ubiegłym roku w Cannes swoją premierę miały trzy nominacje do nagrody za najlepszy film: nagrodzony Palme „Anatomy of a Fall” Justine Triet, „Strefa zainteresowania” Jonathana Glazera i „Killers of the Flower Moon” Martina Scorsese.

Jednak tym, co tak naprawdę definiuje Cannes, są wschodzący twórcy filmowi. Wśród tych, którzy mogą zrobić wrażenie w tym roku, jest Julien Colonna, mieszkający w Paryżu reżyser i współscenarzysta „Królestwa” z Korsyki. Film, który wyróżnia się na tle Un Sure Regard, to brutalna opowieść o dojrzewaniu nastolatki (nowicjuszka Ghjuvanna Benedetti) uciekającej z ojcem (Saveriu Santucci), przywódcą korsykańskiego klanu.

„Chcieliśmy zaproponować coś w rodzaju filmu przeciw mafii” – mówi Colonna, odnosząc się do powszechności dramatów gangsterskich inspirowanych „Ojcem chrzestnym”. „Jako widz jestem tym dość znudzony. Myślę, że musimy przejść do czegoś innego i zaproponować inny pryzmat.

„Królestwo”, debiutancki film fabularny Colonny, zrodził się z jego własnych niepokojów związanych z narodzinami dziecka sześć lat temu. To całkowicie fikcyjny film, ale ma on osobiste korzenie dla Colonny, którego zainspirowało wspomnienie wyprawy kempingowej, o której po latach zdał sobie sprawę, że „dla mojego ojca była to zupełnie inna sprawa”. Większość filmu nakręcił na Korsyce, kilka kilometrów od swojego rodzinnego miasta.

„Tutaj dorastałam” – mówi Colonna z uśmiechem. „Tutaj nauczyłem się pływać. Prysznic, pod którym odbywa się jej pocałunek, to prysznic, pod którym pocałowałem się po raz pierwszy.

___

Śledź scenarzystę filmowego AP Jake’a Coyle’a na: http://twitter.com/jakecoyleAP

Prawa autorskie 2024 Associated Press. Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być publikowany, rozpowszechniany, przepisywany ani rozpowszechniany bez pozwolenia.



źródło