Tancerz TikToka Miranda Derrick powiedziała, że ​​ona i jej mąż, James Derrick, otrzymali groźby śmierci w związku z programem Netflix „Dancing for the Devil: The 7M TikTok Cult”.

Trzyczęściowy dokument skupia się na związku Derricka z pastorem Roberta Shinnajego bezwyznaniowy Kościół Szekinaoraz jego firma 7M Films Inc, która zarządza twórcami treści na TikTok, w tym Derrickiem i jej mężem.

W dokumencie pojawiają się inni twórcy treści TikTok, którzy byli byłymi członkami kościoła i twierdzą, że jest to kult.

Kontrowersje wokół Kościoła Derricka i Shekinah zostały pierwotnie zwrócone na uwagę opinii publicznej, gdy w 2021 roku siostra Derricka, Melanie Wilking, nakręciła wirusowe wideo, w którym twierdziła, że ​​straciła kontakt z Derrickiem z powodu kościoła.

Po premierze filmu dokumentalnego 29 maja Shinn i Shekinah Church zostali poddani dokładniejszej analizie i od razu wspięli się na szczyt listy najczęściej oglądanych filmów w serwisie Netflix.

W filmie opublikowanym w poniedziałek na Instagramie Derrick powiedziała, że ​​niektórzy widzowie zaczęli grozić jej śmiercią, ponieważ „Dancing for the Devil” negatywnie przedstawiał parę. W dokumencie siostra i rodzice Derricka twierdzą, że porzuciła ich z powodu kościoła.

„Przed powstaniem tego filmu dokumentalnego ja i mój mąż czuliśmy się bezpieczni. Teraz, kiedy ukazał się ten dokument, czujemy, że nasze życie było zagrożone” – powiedziała.

Derrick twierdziła również, że ona i jej mąż byli prześladowani.

„Ktoś powiedział: «Jeśli zobaczę cię na ulicy, przyjdę i wypatroszę cię, więc lepiej zapewnij sobie ochronę»” – kontynuowała. „Ktoś też powiedział: «Jeśli zobaczę, że idziesz chodnikiem, przyjdę i wepchnę cię do bagażnika mojego samochodu»”.

Na filmie widać także kilka zrzutów ekranu z obraźliwymi wiadomościami, które para otrzymała od anonimowych użytkowników mediów społecznościowych, w tym obelgami i wzmiankami o samobójstwie. Tancerka dodała, że ​​dokument jeszcze bardziej wpłynął na jej relacje z rodziną.

„Szczerze mówiąc, nie rozumiem, jak moi rodzice i moja siostra myśleli, że ten dokument pomoże mi lub w jakikolwiek sposób pomoże naszemu związkowi. Nie rozumiem tego” – powiedziała.

Derrick dodał: „Myślę, że moi rodzice i siostra tak bardzo skupili się na tym dokumencie, że zapomnieli o nawiązywaniu ze mną jakiejkolwiek relacji, a to boli, to boli, co mówię”.

Na początku czerwca gwiazda zamieściła także na Instagramie oświadczenie, w którym zapewnia, że ​​nie jest ofiarą przemocy.

„Nikt nie lubi być przedstawiany jako osoba poddana praniu mózgu/niekontrolująca własnej skorupy życiowej/córki/siostry będącej ofiarą handlu ludźmi, gdy nie jest to prawdą” – stwierdziła.

źródło