Kiedy Andrew Karpen chce przekonać filmowca, aby pozwolił mu wypuścić swój film, nie zdmuchuje go, oferując coraz więcej pieniędzy. Po pierwsze, Bleecker Street, niezależne studio, które założył w 2014 roku, nie ma takiej siły finansowej jak Apple czy Netflix.

„Nasza oferta zawsze koncentruje się na rodzaju doświadczenia, jakie będą z nami mieć, wiedząc, że będziemy współpracować i przejrzyście” – mówi Karpen. „Zawsze powtarzam: «To nie jest kampania, w ramach której otrzymasz e-mailem ostateczny plakat i zwiastun oraz dwa bilety na premierę»”.

Ta otwartość utrzymała Karpena i jego małą, ale potężną ekipę w prawie 70 filmach. Podczas gdy Bleecker świętuje swoje 10-lecie, wielu jego konkurentom nie udało się przetrwać w biznesie, który stał się coraz trudniejszy w prowadzeniu. Kilku współczesnych Bleeckerowi, w tym Broad Green, Open Road Films i Solstice Studios, zadebiutowało z bogatymi sponsorami, dokonało efektownych przejęć i ogłosiło gwiazdorskie projekty, by ostatecznie zamknąć sklep, zbankrutować lub zostać sprzedanym na części. Jak zatem Bleecker wytrzymał?

„Andrew to osoba niezwykle opanowana i zdyscyplinowana” – mówi Kent Sanderson, prezes Bleecker. „Daje nam wszystkim możliwość podejmowania ryzyka, ale w realistyczny sposób. Wie, że nie możemy postawić wszystkich żetonów na jeden projekt i ryzykować przyszłości. Ponieważ nie zamierzamy kupować filmów na Sundance za 20 milionów dolarów, czasami oznacza to, że coś przegapimy”.

James Schamus, współzałożyciel Focus Features i reżyser nadchodzącego remake’u „Bankietu weselnego” Bleeckera, twierdzi, że pomimo jego zamiłowania do analizowania liczb, Karpen nie jest „garniturem”.

„Andrew reprezentuje typ dyrektora, jakiego kiedyś było w Hollywood mnóstwo – takiego, który rozumie, że utrzymanie i wspieranie prawdziwych artystów oraz nawiązanie kontaktu z publicznością wymaga niezwykłego zaangażowania w zawieranie transakcji i wiedzy o biznesie” – mówi Schamus.

Bleecker miał sporo włamań do domów artystycznych. Wyprodukował filmy „Trumbo” i „Kapitan Fantastyczny”, które zdobyły nominacje do Oscara dla swoich gwiazd: Bryana Cranstona i Viggo Mortensena. Dzięki temu dramat wojskowy „Oko na niebie” osiągnął sprzedaż kasową ponad 35 milionów dolarów, a „Do zobaczenia w snach” i „Colette” stały się prawdziwymi hitami, skierowanymi do starszych widzów. Bleecker zdecydował się także na ostry, awangardowy styl. Weźmy niedawny „Sasquatch Sunset”, który łączy Jessego Eisenberga, seks Wielkiej Stopy i wzdęcia w jeden odległy pakiet, lub „Sztukę samoobrony”, kolejną propozycję Eisenberga, która jest w zasadzie „Fight Clubem” w dojo.

„Pamiętam premierę „Art of Self-Defense” w South by Southwest i Andrew siedział przede mną. A gdy zgasły światła, zwrócił się do mnie i zapytał: „Co my do cholery zrobiliśmy?” – mówi Sanderson. Różnorodność oferty – połączenie dramatów historycznych, poprawiających nastrój romansów i lewicowych thrillerów – często sprawia, że ​​Bleecker nie ma tak wyraźnej tożsamości, jak niektórzy ważniejsi rówieśnicy.

„Zawsze uważaliśmy, że to nasze filmy dyktują naszą markę, a nie odwrotnie” – mówi Karpen. „Wierzymy jednak w filmy wysokiej jakości, które mogą mieć prawdziwe i znaczące życie w kinach”.

Nie każde ryzyko się opłaciło. Zdarzały się komercyjne filmy, które nie osiągnęły dobrych wyników i które nie wypadły, jak na przykład „Mass”, cieszący się uznaniem, choć rzadko oglądany szkolny dramat o strzelaninach, czy musical Elle Fanning „Teen Spirit”. Jednak wypuszczanie tych i innych filmów do kin, twierdzi Bleecker, pomaga im osiągać lepsze wyniki na platformach rozrywki domowej.

„Premiera kinowa po prostu pozostawia większy ślad kulturowy” – mówi Sanderson. „Nawet jeśli film zarobi zaledwie 1 milion dolarów, będzie to miało znacznie zdrowszy przebieg na VOD i innych platformach. Widzimy to za każdym razem.”

Na horyzoncie Bleecker będzie miał premierę „Rumours”, czarnej komedii z Cate Blanchett i Alicią Vikander w Cannes, a tego lata przygotowuje się do „Wspaniałej czwórki”, w której wystąpią Susan Sarandon, Bette Midler, Megan Mullally i Sheryl Lee Ralph. Przez lata firma miała oferty fuzji lub sprzedaży, ale jak dotąd Karpen nie był zainteresowany.

„Czas i propozycja nigdy nie były odpowiednie” – mówi. „A bycie naprawdę niezależnym ma wartość”.

Przed założeniem Bleecker Street Karpen był współzałożycielem Focus Features, niezależnej wytwórni stojącej za nagrodzonymi Oscarami filmami „Tajemnica Brokeback Mountain” i „Dallas Buyers Club”. Kiedy jednak dział specjalistyczny zreorganizował się, aby skoncentrować się na gatunkach i przeniósł działalność do Los Angeles, Karpen zdecydował się pozostać w Nowym Jorku. Czuł, że na rynku jest luka, którą Bleecker może wypełnić.

„W tamtym czasie nie było firm nastawionych na działalność kinową, które kupowałyby inteligentne filmy dla wykształconej publiczności” – zauważa.

Kiedy zaczął działać samodzielnie, zabrał ze sobą wielu kolegów z Focus, w tym Sandersona, który zaczynał jako asystent Karpena, i swojego starego guru dystrybucji Jacka Foleya. Ponieważ te relacje trwają dziesięciolecia, w Bleecker panuje rodzinna atmosfera, która pomogła firmie stawić czoła egzystencjalnym wyzwaniom. To prowadzi Karpena do jednego z jego najmilszych wspomnień — pierwszego spotkania personelu po tak długiej rozłące podczas pandemii.

„Bleecker zawsze czuł się jak w rodzinie i to było spotkanie” – mówi.

Matt Donnelly przyczynił się do powstania tego raportu.

źródło