Trener męskiej koszykówki UConn, Dan Hurley, spędził weekend jako obiekt intensywnych zalotów drużyny Los Angeles Lakers. Zanim Hurley zdecydował o swoim losie, w niektórych kręgach jego zbliżające się odejście było traktowane jako ostry akt oskarżenia pod adresem tego, co stało się ze sportem uniwersyteckim jako instytucją.

Geno Auriemma, ze swojego punktu widzenia trenera drugiej połowy programu koszykówki UConn, już zdecydował, na czym to wszystko będzie polegać, gdy Hurley odejdzie. „Stan koszykówki w college’u to bałagan” – stwierdziła Auriemma, a NCAA nie udaje już, że skupia się na dobrostanie studentów i sportowców. „To już nie ma żadnego znaczenia i nigdy nie chcę, żeby ktokolwiek wypowiadał słowa kojarzące się z koszykówką w college’u” – Auriemma powiedziała gospodarzowi radia Danowi Patrickowi. „To profesjonalni sportowcy, tylko nie tak się nazywają, więc równie dobrze możesz trenować zawodowych sportowców tam, gdzie jest to prawdziwe”.

Charles Barkley powiedział, że rozumie, dlaczego Hurley odejdzie: ponieważ sport uniwersytecki stał się zbyt chaotyczny. „Nazwałbym to Dzikim, Dzikim Zachodem, ale byłby to brak szacunku dla Dzikiego, Dzikiego Zachodu” – powiedział Barkley. “Nie mam pojęcia; jak zrujnowaliśmy sport uniwersytecki? Rozumiem też, dlaczego Dan na to: „Równie dobrze mogę grać w NBA i zarabiać dużo pieniędzy”. Nie zaprzątaj sobie głowy NIL i portalem transferowym, ponieważ nie mam pojęcia, dokąd zmierzają sporty uniwersyteckie. Ale wszystko zmierza w złym kierunku.”

Niestety, Hurley nadal jest trenerem UConn. Piekło zdobądź niezłą podwyżkę za ten publiczny flirtco mogło być jedynym powodem, dla którego w ogóle był publiczny. Prawdą jest jednak, że odrzucił ofertę, która uczyniłaby go trenerem LeBrona Jamesa i zapłacił mu 70 milionów dolarów w ciągu sześciu lat, czyli więcej, niż byłby w stanie obecnie zarobić jakikolwiek trener drużyny koszykarskiej w college’u. Jeśli odejście Hurleya z UConn byłoby tak zdecydowanym negatywnym komentarzem na temat stanu uniwersyteckiej lekkoatletyki, to pozostanie Hurleya trzeba powiedzieć coś przeciwnego. Takie są zasady. Okazuje się, że bycie głównym trenerem koszykówki lub piłki nożnej w college’u to nadal niezły zawód. Kto wiedział?

Auriemma i Barkley to po prostu dwie znane osoby, które przedstawiły wersję niezwykle popularnego argumentu, że sport uniwersytecki zagubił się. Argument ten wpisuje się w bogaty rodowód. Zawodnicy zmieniający szkoły poza sezonem i płatności dla sportowców to najnowsze rzeczy, które budzą obawy związane z upadkiem uczelni sportowych. A niewyczerpująca lista z innych rzeczy, które rzekomo miały zabić przedsiębiorstwo, obejmują integrację, hazard, tytuł IX, „nadmierny nacisk” na sport kosztem zajęć, pobór do wojska i zbyt wiele gier wewnątrzkonferencyjnych. Żaden ekosystem nie kocha wymyślonego kryzysu egzystencjalnego tak bardzo jak sport uniwersytecki, a obecna chwila nadaje się do tego. Pierwsi sportowcy uzyskali prawo do swobodnego przenoszenia szkół. Następnie pozwolono im przyjmować pieniądze z tytułu sponsoringu od stron trzecich i w zasadzie zarabiano za grę dla swoich szkół za pośrednictwem kolektywów kibiców drużyn. Już niedługo same szkoły zapłacą zawodnikom. Można to opisać w nikczemnie brzmiący sposób, tak jak Barkley nazywający to „Dzikim, Dzikim Zachodem”. Innym popularnym rozwiązaniem jest nazwanie płatności za usługi „płatnością za zabawę”.

Tym razem przewrót – i to naprawdę Jest czas wstrząsów – idealnie odzwierciedla Hurleya, biorąc pod uwagę pracę Lakersów. Jeden producent ESPN zgrupowane Hurley z trenerem piłkarskim drużyny Michigan, który stał się Los Angeles Chargers, Jimem Harbaughiem, twierdząc, że dwaj trenerzy obrońców tytułu „lecą do zawodowców w odstępie kilku miesięcy to smutny komentarz na temat stanu uniwersyteckiej lekkoatletyki”. Jeśli nawet trenerzy odnoszący największe sukcesy w dwóch największych uniwersyteckich dyscyplinach sportowych chcą nowej pracy, to co te sporty mogą zaoferować w ich obecnym „stanie”? Ale to pytanie jest krótkowzroczne, ponieważ wiele zapomina o sytuacji Harbaugha i Hurleya. Harbaugh był odnoszącym sukcesy trenerem NFL, zanim został trenerem stanu Michigan i przez kilka lat (przynajmniej) marzył o kolejnym występie w Super Bowl. Groziła mu także potencjalnie poważna dyscyplina NCAA związana z Michigan kradzież znaków. Hurley miał ofertę trenowania nie jakiejś wieloletniej, trzeciorzędnej organizacji, jak na przykład Charlotte Hornets, ale cholernego Los Angeles Lakers, którzy mają w swoim składzie LeBrona Jamesa. (Jak wiadomo, żaden trener nie miał okazji trenować LeBrona Jamesa na studiach). Hurley korzystając z tej szansy nie powiedziałby tyle o „stanie” sportów uniwersyteckich, ile o trwałym stanie sportów uniwersyteckich, polegającym na „braku LeBrona Jamesa .”

Nie żeby wszystko było teraz świetnie dla trenerów z college’u. Zawód ten niewątpliwie stał się trudniejszy. Graczy rekrutowano raz, już po szkole średniej. Teraz trzeba ich ponownie rekrutować, aby pojawiali się co roku, czasem kilka razy w ciągu roku. Teraz mają wymagania finansowe, które inna szkoła mogłaby spełnić, jeśli obecna tego nie zrobi. Wyczerpująca praca stała się jeszcze bardziej wyczerpująca. Wybitny główny trener piłki nożnej SEC, który został asystentem rzucić ten sport kilka lat temu (choć już wrócił). Największy trener futbolu uniwersyteckiego w historii przeszedł na emeryturę w styczniu tego rokuzbyt. Kilku innych znanych trenerów zrezygnowało z degradacji tytułów, aby przyjąć profesjonalną pracę, w której nie muszą gasić tak wielu pożarów. (Chociaż często zdarza się, że tym trenerom i tak groziło zwolnienie w ciągu najbliższego roku lub dwóch). Odrobina porządku przydałaby się wszystkim zaangażowanym.

Ale trudność pracy to tylko jedna strona umowy. Trenerzy konferencji mocy w piłce nożnej i koszykówce mężczyzn nadal dostają niesamowitą ofertę. Większość z nich nie jest wystarczająco dobra dla zawodowców, co oznacza wyższy poziom coachingu, tak samo jak wyższy poziom gry. A jednak wielu tak płatny jak trenerzy lig zawodowych, a nawet lepiej, z dwóch powodów, które są specyficzne dla sportów uniwersyteckich. Po pierwsze, szkoły nie płacą za pracę, a pieniądze muszą gdzieś pójść, więc stopniowo płynęły do ​​chłopaków z notesami i tak jest prawie wszyscy faceci. (Szkoły wkrótce będą płacić zawodnikom, ale sportowcom z college’u zajmie dużo czasu uzyskanie takiego samego udziału w przychodach jak profesjonalistom.) Po drugie, trenerzy otrzymują marżę specjalnie za to, aby poradzić sobie z całym dramatem, jaki wiąże się z nauką w college’u. lekkoatletyka. Trener, który nie jest tak dobry w trenowaniu ofensywnych liniowych jak jego koledzy z NFL, może zarobić na kampusie uniwersyteckim większą część miliona dolarów, czyli znacznie więcej niż facet wykonujący tę samą pracę w NFL. To dlatego, że musi także rekrutować zawodników.

Hurley oczywiście nie jest asystentem, którego można zastąpić. Jest żywą legendą, najlepszym obecnie trenerem na uniwersytecie, mającym na koncie dwa tytuły mistrza kraju z rzędu. Jest teraz także bogiem na UConn, mniej więcej niezniszczalnym przez co najmniej dekadę i w kolejce: według gubernatora Connecticutzostać najlepiej opłacanym trenerem koszykówki w college’u. Prawdopodobnie będzie to mniej niż to, co Hurley zarobiłby z Lakersami, ale nadal będzie budować bogactwo pokoleniowe i będzie mógł zarządzać UConn tak, jak chce.

A w sporcie uniwersyteckim taka swoboda jest w pełni zasłużona. Hurley to prawdziwy czarodziej współczesnego coachingu uniwersyteckiego, facet, który wygląda na to, że złamał kod lepiej niż ktokolwiek inny. Gra w grę transferową, ale nie polega na niej tak bardzo, że hamuje to rozwój jego obecnego talentu. Jest uczniem X i O. Nie ma nawet szczególnie łatwej pracy; UConn to program stulecia odnoszący największe sukcesy, ale jeśli chodzi o mężczyzn, nie jest to prestiżowa marka, która może zapewnić doskonałe zajęcia rekrutacyjne na autopilocie.

Hurley musi sobie z tym wszystkim radzić, a udało mu się to, bogacąc się i sprawiając wrażenie gościa, który wciąż niejasno cieszy się życiem. On był na koncercie Billy’ego Joela z żoną w trakcie procesu rekrutacji Lakers. Podczas meczów wrzeszczy na sędziów, ale modli się, medytuje, pisze dzienniki, a następnie ćwiczy rano po rzadkich porażkach UConn. Hurley nie narzeka, jak ciężka stała się jego praca. Zamiast tego traktuje portal transferowy i płatności zawodników jako miejsca, w których można zyskać przewagę nad konkurencją. Trenerzy z college’u, którzy nie mogą zrobić marginalnego wrażenia Hurley, nie muszą się martwić o odebranie telefonu od trenera Lakersi.



źródło