Otwórz Instagram i zobacz, jak szybko Twój kanał zostaje przerwany przez sugerowaną treść lub reklamę. Prawdopodobnie będzie to druga lub trzecia rzecz, którą zobaczysz. Otwórz Facebooka, a zobaczysz prawie to samo: rekomendacje dołączenia do losowych grup, Treści generowane przez sztuczną inteligencjęlub komentarze oszustów sprzedających kryptowalutę.

Można by pomyśleć, że całkowite pogorszenie jakości ich podstawowych produktów będzie dla tych firm problemem, ale Meta (siedziba Instagrama i Facebooka) oraz Alphabet (spółka-matka Google i YouTube) nadal zarabiają pieniądze. Pod koniec kwietnia Alphabet przekroczył oczekiwania za pierwszy kwartał i ogłosił pierwszą w historii dywidendę oraz wykup akcji o wartości 70 miliardów dolarów. Zyski Meta w pierwszym kwartale wzrosły ponad dwukrotnie w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku dzięki przychodom z reklam wynoszącym 36 miliardów dolarów, co stanowi wzrost o 27% w porównaniu z rokiem poprzednim.

The zasadnicze rozłączenie pomiędzy doświadczeniem użytkownika a wynikami finansowymi firm jest efektem tego, co nazywam ekonomia Rot — dążenie kadry kierowniczej do przekształcenia firm w nienasycone maszyny generujące wzrost przychodów kosztem szczęścia konsumentów i funkcjonalności produktów. Ten katastrofalny sposób myślenia pozbawił Dolinę Krzemową zdolności do innowacji i spowodował, że zwykli ludzie byli coraz bardziej sfrustrowani technologią stosowaną na co dzień.

Duże platformy generalnie zignorowały te opinie z jednego głównego powodu: branża technologiczna została przejęta przez menedżerów karier. W najwyższych szczeblach najpotężniejszych firm Doliny Krzemowej – OpenAI, Google, Microsoft, Amazon, Oracle, Adobe, Meta – dominują nie ludzie, którzy wiedzą, jak budować, ale absolwenci MBA, Doradców ds. Zarządzaniai pchacze do ołówków.

To, co może uratować te firmy, to zwrócenie branży technologicznej ludziom, którzy faktycznie tworzą technologię do rozwiązywania problemów, tworząc zrównoważone, znaczące rynki oparte na zaspokajaniu potrzeb klientów, a nie na coraz bardziej złożonych maszynach wzrostu, które pogarszają życie klientów dla zysku.

Deweloperzy to budują, menadżerowie burzą

We wczesnych latach Doliny Krzemowej dominowali budowniczowie. Firmy takie jak Apple i Hewlett Packard powstały dosłownie w garażach, podobnie jak firma Adobe, którą założyło dwóch informatyków, którzy opuścili Xerox i opracowali PostScript, pionierski język stworzony specjalnie dla drukarek. Zarówno HP, jak i Adobe mają obecnie dyrektorów generalnych z tytułem MBA, a obie firmy skupiły się na tworzeniu wartości dla akcjonariuszy zamiast na znaczących innowacjach.

W ostatnich latach tę tradycję rozwoju poprzez rozwój zastąpiono chęcią zhakowania wzrostu poprzez subtelną zmianę sposobu prezentowania informacji – powiedzmy w powiadomieniach lub w źródle treści – aby skłonić użytkowników do wykonania określonej czynności lub spędzenia więcej czasu na platformie. Założycielom Instagrama, programistom Kevinowi Systromowi i Mikeowi Kriegerowi, obiecano autonomię po przejęciu firmy przez Facebooka, ale w maju 2018 roku rządził nimi nowy mistrz: Adam Mosseri, były wiceprezes Facebook News Feed, który rozpoczynał karierę jako projektant, a większość czasu spędzał jako kierownik projektu. Systroma i Kriegera starł się z Mosserim i Markiem Zuckerbergiem w związku z wkraczaniem Facebooka w niezależność Instagrama, co spowodowało jego opuszczenie we wrześniu 2018 r. Od tego czasu Instagram stopniowo się pogarszał, stając się coraz bardziej agresywnie algorytmiczny i zmuszając użytkowników do oglądania nieskończonego strumienia sugerowanych filmów, do tego stopnia, że ​​Kylie Jenner i Kim Kardashian błagał Mosseriego, aby „przestał próbować być TikTokiem”. Mosseri nie jest technologiem ani programistą, a sposób myślenia osoby, która nie potrafi niczego budować, ale chce zarobić dla firmy, zawsze będzie polegać na zmianie produktu tak, aby był bardziej opłacalny, a nie użyteczny.

Ten schemat zastępowania ludzi zorientowanych na produkty przez niezależnych menedżerów powtarza się w całej Dolinie Krzemowej. I nawet gdy nominalnie zaawansowani technologicznie menedżerowie przejmą stery na głównych platformach, nadal wydaje się, że do firmy przenika nastawienie konsultantów zarządzających i dążenie do wzrostu za wszelką cenę.

Weźmy Google za jeden szczególnie makabryczny przykład. Sundar Pichai, który został dyrektorem generalnym w 2015 r., był wcześniej menedżerem produktu, a jego potężna, nietechniczna rola wymagała dzwonienia w sprawie produktu, nad stworzeniem którego nie mieli żadnego wpływu. Pod rządami Pichai obecnym liderem głównych produktów Google jest Prabhakar Raghavan. Nominalnie Raghavan wydaje się być osobą zaangażowaną w rozwój produktów — jest z wykształcenia informatykiem i jest autorem prac akademickich w tej dziedzinie. Kiedy jednak dołączył do Google, zrobił to specjalnie jako zarząd, co stało się jednym z najdziwniejszych momentów zdrady klasowej w historii przemysłu technologicznego.

W 2019 r. zespoły ds. reklam i przychodów firmy Raghavan zaczęły kłócić się z głównym zespołem wyszukiwania Googlenastępnie kierowany przez Bena Gomesa, technologa zawodowego, który pomógł zbudować wyszukiwarkę Google od podstaw. Z e-maili opublikowanych w ramach niedawnej sprawy antymonopolowej prowadzonej przez Departament Sprawiedliwości przeciwko Google wynika, że ​​zespół wyszukiwania został formalnie oflagowany ze względu na spadek przychodów i niewystarczający wzrost liczby „zapytań” oraz liczby wyszukiwań. Gomes, zaniepokojony wpływem reklam Google na wyszukiwanie, napisał, że dążenie do zwiększenia liczby zapytań wydaje się wynikać z drapieżnego głodu rozwoju zespołu reklamowego i że jego jednostka wyszukiwania „była zbyt blisko pieniędzy”. Nawet po tym, jak seria zmian rozwiązała problem, zdaniem zespołu ds. wyszukiwania, Raghavan stwierdził, że „podstawowa słabość zapytań utrzymywała się bez złagodzenia” – laikiem mówiąc, ludzie nadal nie korzystali z wystarczającej liczby zapytań w Google.

Stanowi to różnicę między długoterminową strategią skoncentrowaną na produkcie a krótkoterminową strategią skoncentrowaną na gotówce. Zwiększenie liczby osób szukających większej liczby rzeczy to dobry cel, ale chcesz także dać ludziom odpowiedź, której szukają. Konieczność ponownego sformułowania zapytania pięć lub sześć razy, aby znaleźć odpowiedź, jest nie tylko frustrująca, ale także podważa użyteczność podstawowego produktu. Koncentrowanie się wyłącznie na liczbie wyszukiwań jest sprzeczne z celem wyszukiwarki, ponieważ optymalizujesz, aby użytkownik zrobił „więcej”, zamiast pomagać mu w ukończeniu zapytania.

Google w końcu wprowadził bardziej radykalną zmianę sposobu wyświetlania reklam w wyszukiwarce i nieco ponad rok później Raghavan został szefem poszukiwańa Gomes został zdegradowany na stanowisko starszego wiceprezesa ds. edukacji. Teraz Wyszukiwarka Google jest bardziej opłacalna i gorszapodnoszenie spamerskich treści i jawne oszustwaproblem pogłębiane przez sztuczną inteligencję.

Podstawowa różnica polega na tym, że konstruktorzy kierują się rozwiązaniami, a menedżerowie kierują się wskaźnikami. Nastawienie menedżera-konsultanta nie opiera się na zrozumieniu i szacunku dla technologii, ale na tym, co można z niej wydobyć z technologia. Zasadniczo organizacje kierowane na zarządzanie nie chcą budować rzeczy, które naprawią bolesne punkty konsumentów, ale priorytetowo potraktują mglisty rodzaj „efektywności”, która tylko pogarsza produkty.

Wizja i koncentracja

W ciągu ostatniej dekady ludzie stracili wiarę w Dolinę Krzemową, głównie dlatego, że nie spełniła ona swojej podstawowej obietnicy: poprawy naszego życia dzięki technologii. Był czas, gdy Facebook i Google były szanowanymi, dochodowymi firmami, które łączyły świat; pogoń za smokiem wiecznego wzrostu zwróciła ich przeciwko użytkownikom, pogarszając jakość ich produktów w celu wyciągnięcia większej ilości kapitału. Przydatne produkty to produkty dochodowe, ale powrót do użyteczności będzie wymagał, aby zarówno te firmy, jak i Wall Street pamiętały, że wzrost nie jest wieczny i że ostatecznie użytkownicy zostaną wypędzeni, gdy same produkty zwrócą się przeciwko nim.

Jednak dzisiejsze produkty technologiczne mają raczej służyć sprzedawaniu marzeń o przyszłości, a nie rozwiązywaniu istniejących problemów klienta. Niedawny szum wokół sztucznej inteligencji wydaje się całkowicie oderwany od rzeczywistości — ankieta przeprowadzona przez Instytut Reutersa na Uniwersytecie Oksfordzkim wykazała, że ​​bardzo niewiele osób było faktycznie korzystają z generatywnych produktów AI jak ChatGPT. Jednak technologia w dalszym ciągu próbuje wcisnąć nam do gardła wątpliwie przydatne pomysły w oparciu o pomysł, że pewnego dnia sztuczna inteligencja mógł coś zrobić, choć nie jest jasne, czy jest to w ogóle możliwe.

Wszystko to powinno wzbudzić głęboką podejrzliwość wobec wszelkich obietnic składanych na temat przyszłości sztucznej inteligencji przez obecną kadrę kierowniczą z Doliny Krzemowej. Dyrektor generalny OpenAI Sam Altmanktóry spędził większość swojej kariery (źle) zarządza spółkamiJest nie moc techniczną stojący za OpenAI i nie udało mu się nic innego, jak tylko wzbogacić siebie i swoich przyjaciół. Nic więc dziwnego, że tak wybitny talent techniczny jak badacz zarządzania sztuczną inteligencją Helena Toner i słynny informatyk Ilja Suckew opuścili firmę, a dołączyli do niej ludzie tacy jak Larry Summers, były sekretarz skarbu i Fidji Simo, dyrektor generalny Instacart i były szef aplikacji Facebook w Meta – menedżer projektów zawodowych. Może to również wyjaśniać, dlaczego firmy lubią Google i OpenAI regularnie składają obietnice dotyczące sztucznej inteligencji, których nie mogą dotrzymać — ponieważ ludzie składający obietnice nie uczestniczą w ich wypełnianiu i tak naprawdę nie rozumieją, co by to oznaczało.

Dolina Krzemowa została zdominowana przez ludzi, którzy chcą być Stevem Jobsem, podzielając jednocześnie całkowity brak szacunku Jobsa do Steve’a Wozniaka, technicznego umysłu, który zapewnił firmie sukces. Dopóki przemysł technologiczny będzie kontrolowany przez ludzi, którzy nie tworzą rzeczy, będzie on nadal tworzył produkty, które pomagają podnosić wskaźniki wzrostu, a nie pomagać konsumentom w rozwiązaniu wymiernych problemów.

Lepsza branża technologiczna to taka, w której kadra kierownicza domyślnie zatrudnia inżynierów, a sukces wynika nie tylko ze zdolności firmy do wzrostu w każdym kwartale, ale także z jej zdolności do poprawy życia swoich klientów. Google, Instagram i Facebook zostały stworzone, zbudowane i rozwijane przez inżynierów, którzy chcieli łączyć się z ludźmi i pomagać im, zamiast znajdować coraz bardziej tępe sposoby na zwiększanie przychodów.


Eda Lemona jest dyrektorem naczelnym EZPRkrajowa agencja public relations ds. technologii i biznesu. Jest także autorem biuletynu poświęconego technologii i kulturze Gdzie jest twój Ed i gospodarz podcast „Better Offline”..

źródło