Na dobre i na złe, są to niezwykłe czasy dla amerykańskich akcji.
Inwestorzy cieszą się obecnie z „lepszego” stanu rzeczy, ponieważ trwający osiem miesięcy krach po raz kolejny wypchnął S&P 500 wspiął się na świeże szczyty w tym tygodniu. Od końca października indeks referencyjny powrócił już do poziomu 31,8%.
Ale wcześniej czy później nadejdzie „gorsze” – ostrzega Davida Rosenbergazałożyciel Rosenberg Research, który podczas pracy jako główny ekonomista Merrill Lynch zasłynął z nazwania recesji 2008 roku.
W kilku niedawnych notatkach od klientów Rosenberg opisał, jak historycznie rzecz biorąc, akcje są nadmiernie ekspansywne – pod pewnymi względami dorównują niektórym z największych baniek w historii rynku.
Weźmy na przykład oczekiwania dotyczące zarobków. Rosenberg powiedział, że inwestorzy oczekują 17% rocznego wzrostu zysków w ciągu najbliższych pięciu lat w związku z rosnącym podekscytowaniem związanym z potencjałem sztucznej inteligencji. Jednak w ciągu ostatnich 100 lat średni pięcioletni wzrost zarobków wyniósł zaledwie 6%.
Nie licząc roku 2020, jedyny okres, w którym oczekiwania były wyższe, miał miejsce w szczytowym okresie bańki internetowej – stwierdził.
„Obecne oczekiwania są prawie trzykrotnie wyższe od normy. Mamy więc do czynienia z odchyleniem standardowym bliskim 2” – stwierdził Rosenberg w nocie z 11 czerwca.
Dodał: „Chociaż w szczytowym momencie na początku 2000 r. nie byłoby możliwe powiedzenie komukolwiek, że sektor S&P 500 Tech będzie wówczas przeżywał dwuletnią bessę na poziomie -80%, dokładnie tak się stało. Istnieją wyraźne różnice między teraźniejszością a tamtymi czasami, ale fabuła jest taka, że wszystkie manie kończą się konfrontacją z klasyczną zasadą nr 1 Boba Farrella dotyczącą powrotu do średniej”.
Kolejnym sygnałem, że rynek stracił głowę, jest rozbieżność w wynikach pomiędzy wagą kapitalizacji rynkowej a indeksami S&P 500 o tej samej wadze. Standardowy indeks ważony kapitalizacją rynkową radzi sobie znacznie lepiej niż indeks o tej samej wadze, co wskazuje, że wzrost rynku jest napędzany przez stosunkowo małą grupę akcji, co według Rosenberga miało miejsce podczas bańki spekulacyjnej w latach 2000 i 2008. W dzisiejszym przypadku na czele rynku znajdują się spółki technologiczne o dużej kapitalizacji, znane jako Siedmiu Wspaniałych.
Badania Rosenberga
Po trzecie, Rosenberg zwrócił uwagę na różnicę w wynikach pomiędzy S&P 500, indeksem skupiającym 500 spółek największych spółek, a Dow Jones Industrial Average, mniejszym indeksem skupiającym zaledwie 30 spółek, które są celowo wybrane spośród różnych sektorów i reprezentują Gospodarka USA.
Oba indeksy na ogół poruszają się w tym samym tempie, więc niespójne działania cenowe mogą być oznaką kłopotów, powiedział Rosenberg. Według konsultanta ds. analizy technicznej Rosenberga, Waltera Murphy’ego, 12 czerwca Dow osiągnął wyniki gorsze od S&P 500 o 0,94%, co było jednym z zaledwie 71 dni handlowych od 1982 r., kiedy to miało miejsce. Murphy powiedział, że 20 z tych 71 dni handlowych przypadło na rok 2000, w szczytowym okresie bańki internetowej. To tylko jeden przypadek. Rosenberg twierdzi jednak, że inwestorzy powinni postępować ostrożnie.
„Żyjemy w świecie, w którym zdarzenia zdarzają się 1 na 150” – powiedział Rosenberg. „Fakt, że ostatni raz tak ogromną rozbieżność widzieliśmy w 2000 roku, z pewnością jest powodem do pauzy. Giełda osiągnęła tak ekstremalny poziom pod względem ryzyka koncentracji, że kapitalizacja rynkowa Nvidii przekracza obecnie cały indeks FTSE-100 w Wielkiej Brytanii, a zaledwie trzy spółki z indeksu S&P 500 (Nvidia, Microsoft i Apple) reprezentują ponad 20% indeksu.”
Rosenberg stwierdził, że oprócz kwestii technicznych dotyczących rynku niepokojące mogą być również czynniki fundamentalne w postaci słabości rynku pracy.
Chociaż główne dane dotyczące stanowisk pracy były ogólnie wysokie w ciągu ostatnich kilku miesięcy – z wyjątkiem kwietnia, kiedy liczba nowo utworzonych stanowisk pracy była znacznie niższa od oczekiwań – Rosenberg wskazał na dwa „w dobrej wierze 100%” wskaźniki recesji, które pojawiły się w majowym raporcie o zatrudnieniu.
Jednym z nich jest fakt, że liczba pracowników zatrudnionych w pełnym wymiarze czasu pracy faktycznie spada. W ujęciu rok do roku jest to spadek o -0,9%. Poniższy wykres przedstawia liczbę pracowników pełnoetatowych w USA, która zaczyna wykazywać tendencję spadkową, podobnie jak miało to miejsce podczas poprzednich recesji.
Fed w St. Louis
Po drugie, stopa bezrobocia wzrosła obecnie o ponad 0,5% w porównaniu z ostatnimi minimami, po czym w maju wzrosła do 4% z 3,4% w roku ubiegłym.
„Książki historyczne z ostatnich siedmiu dekad pokazują, że recesja zaczyna się w momencie przesunięcia się o +50 punktów bazowych lub więcej od dołka cyklu” – stwierdził.
Poglądy Rosenberga w kontekście
Rosenberg od ponad roku nawołuje do recesji i ostrzega przed potencjalną bessą. Tymczasem gospodarka amerykańska z miesiąca na miesiąc udowadnia, że jest w solidnej sytuacji, a zapasy w dalszym ciągu rosną.
Jednak na rynku pracy rzeczywiście zaczynają być widoczne pewne pęknięcia. Według Piper Sandler na przykład liczba ofert pracy jest najniższa od trzech lat, a liczba bezrobotnych wzrosła o ponad 10% rok do roku.
Gospodarkę amerykańską również czekają kluczowe miesiące, gdy Rezerwa Federalna zastanawia się, w jaki sposób w przyszłości dostosować swoją politykę stóp procentowych. Rynki wyceniają kilka obniżek stóp procentowych w 2024 r. Fed jednak jak dotąd niechętnie obniżał stopy w obawie, że wywoła to kolejny wzrost inflacji. Jeśli jednak bank centralny popełni błąd i pozostawi stopy procentowe na restrykcyjnym obszarze zbyt długo, istnieje ryzyko, że wprowadzi zamieszanie w amerykańskiej gospodarce, ponieważ konsumenci i przedsiębiorstwa wycofują się z wydatków i zaciągania pożyczek.
Tak czy inaczej, inwestorzy byli świadkami zdumiewającego wzrostu rynku w ciągu ostatnich kilku miesięcy, a oczekiwania na przyszłość są wysokie. Czas pokaże, jak długo to wytrzyma i jak niezwykłe mogą stać się rzeczy.
„Wiele nadziei” – powiedział Rosenberg.




