Zegranizowane #2: Gry ze świata Star Wars, których nie zobaczymy

Jestem pewna, że gdzieś w zaświatach jest specjalne miejsce na wszystkie gry, które zakończyły swój żywot na rynku jeszcze przed jego właściwym rozpoczęciem. Co prawda lista skasowanych projektów ogólnie ciągnie się w nieskończoność, niektóre marki mają specjalne szczęście do bycia pozbawianym potencjalnie ciekawych tytułów – a jedną z nich jest obfitujący w egranizacje Star Wars.

Tak jak nie dane nam zostało wskoczyć w skórę Boba Fetta (o czym jeszcze za chwilę), tak samo na zawsze przepadła gra studia Redfly, która dałaby więcej czasu ekranowego małomównemu Darthowi Maulowi. Z rozrywką na kształt bardziej brutalnego The Force Unleashed, czerpiącego odrobinę inspiracji z serii Batman: Arkham i dodającego do tejże kilka motywów skradankowych, mógł to być prawdziwy hit, pomimo braku konkretnego zarysu fabuły – oprócz pomysłu przedstawienia origin story lorda sithów, które skończyłoby się sceną jego śmierci z Mrocznego Widma.

Wkrótce jednak okazało się, że George Lucas ma inne plany na postać Maula, który miał przetrwać w serialu Wojna Klonów – co więcej, miał też inne zamiary w związku z samą grą. LucasArts widział w pozycji raczej kooperacyjną jazdę typu Army of Two w mniej mrocznych klimatach, niż widziało to studio Redfly, z Darth Maulem i Darth Talon w rolach głównych (niezależnie od tego, że występowanie obu postaci dzieliło kanonicznie 170 lat). Mieli oni walczyć przeciwko armii Dartha Krayta. Niezależnie jednak od samej fabuły, studio-matka najpierw nie przyklepywało żadnych rzeczy, które zapewniłyby realne postępy w tworzeniu gry, a następnie całkowicie zaprzestało komunikacji. O skasowaniu projektu Redfly zostało poinformowane mailem, gdy faza prototypowania była już zakończona. Co prawda planowana na X360, PS3, PC i Wii U pozycja nigdy się nie ukazała, ale autorzy deklarowali chęć ponowienia prac. Grafiki koncepcyjne można odnaleźć tu.

Koniec projektu Maul był związany jednak nie tylko z “różnicami artystycznymi”, ale również z przejęciem LucasArts przez Disneya – i to samo było początkiem końca pozycji, która jak niewiele innych zawładnęła wyobraźnią graczy po jednym tylko pokazie na E3. Tak naprawdę, do końca nie było o niej wiadomo zbyt wiele. Pierwotnie TPS z anonimowym łowcą nagród działającym w przestępczym półświatku Coruscant, później tytuł, którego głównym bohaterem miał być sam Boba Fett – tak czy inaczej, gra wyjątkowa ze względu na wykorzystanie uniwersum Star Wars w dojrzalszy, głębszy sposób.

Hulająca na Unreal Engine 3 gra świetnie prezentowała się na trailerach i zbudowała wokół siebie mnóstwo hype’u, ale nie przeszkodziło to Disneyowi zarzucić projektu wraz z zamknięciem całego studia. Co prawda, istniały pogłoski, ze Star Wars 1313 problemy miało już od samego początku, z drugiej strony jednak dyrektorka Lucasfilm, Kathleen Kennedy, wyraziła chęć wrócenia “kiedyś” do tej koncepcji. Niestety, faktyczne szanse na odżycie tego projektu są niestety niewielkie.

Kolejnym potencjalnych hitem był tajemniczy projekt od Visceral Games o roboczej nazwie Project Ragtag, którego scenarzystką była znana z serii Uncharted Amy Hennig. Kontrowersyjną decyzję Electronic Arts o zamknięciu studia tylko przyspieszyło wydanie nowego Battlefrontu, który swoim sukcesem całkowicie przyćmił potencjalnie mało dochodowy projekt z gatunku action-adventure, gdzie główne role pełni szajka przestępców. Według słów Hennig, gracz miałby przełączać się między perspektywami poszczególnych postaci, a sama rozgrywka byłaby liniową przygodówką na kształt Uncharted, z akcją toczącą się pomiędzy IV i V częścią filmowej serii i naciskiem na mechaniki wykorzystujące sabotaż.

Mimo uciążliwego crunchu i walki z szefostwem EA, Visceral zostało zamknięte. Biorąc pod uwagę toksyczną atmosferę panującą w firmie pod koniec jej działania, oraz problemy z koniecznością ciągłego zgłaszania elementów gry do akceptacji u właścicieli licencji, a także kłopoty z wykorzystaniem pasującego głównie do pierwszoosobowych strzelanek silnika Frostbite, nic dziwnego, że projekt upadł. Zanim to jeszcze nastąpiło, część produkcji została przeniesiona do studia EA Vancouver, które próbowało przemodelować produkcję jako bardziej pasującą do modelu “gry-jako-usługi” poprzez wprowadzenie elementów multiplayerowych oraz sandboksowych. To jednak nie zmieniło zdania Electronic Arts.

Oprócz tak ogromnych produkcji, skasowanych gier z uniwersum Star Wars było jeszcze trochę – choćby wyglądający jak klon Farmville Outpost, który rzekomo miał zawierać w sobie elementy strategii znacznie głębszych, takich jak EVE Online. Obecność mechanik pozwalających na oszukanie drugiego gracza w celu zdobycia jego surowców zapowiadała grę z rzeczywiście interesującym systemem zarządzania, lecz również została usunięta. Kolejną ofiarą było Imperial Commando, sequel do kultowego klasyka z Xboxa, Republic Commando, które toczyło się na początku ery imperialnej. Tak samo zaginęło First Assault, którego wczesna beta jest do obejrzenia na filmie poniżej (jej wersję do pobrania da się też znaleźć w sieci), niemniej jednak można powiedzieć, że późniejszy Battlefront zapełnił niszę, którą stworzyło skasowanie tej pozycji.

O różnych mniejszych pozycjach, takich jak nienazwany projekt, którego głównym bohaterem miał być…Chewbacca lub programistyczne fantazje na temat VII części Star Warsów z czasów, kiedy o Przebudzeniu Mocy jeszcze nikt nie marzył, już mówić nie będę – jak widać jednak, te kilka większych pozycji to tylko czubek góry lodowej. Faktem jest, że mimo niezłych Battlefrontów na współczesnym rynku growych brakuje trochę dobrych gier z tego uniwersum, zwłaszcza, że oferuje ogromne możliwości – ale na nie chyba jeszcze trochę poczekamy.