
Wydawało się, że Enitza Templeton żyje idealnym życiem jako „tradycyjna żona”, piecze chleb od podstaw jako matka-gospodyni domowa i rodzi dzieci bez znieczulenia zewnątrzoponowego.
Jednak — pomimo błyszczącego, rodzinnego wyglądu — była tradycjonalistka nie była zadowolona ze swojego stylu życia i nie mogła przestać myśleć o swoich córkach.
„Pamiętam, jak oglądałam telewizję, składałam ręczniki i myślałam: 'Chciałabym, żeby ktoś mi z tego pomógł. Gdybym miała pieniądze, gdybym miała środki, gdybym miała jakiś sposób, nie wyszłabym za mąż. Nienawidzę tego. Nie chcę, żeby moje córki były w takim małżeństwie'” – 41-letnia mieszkanka Denver powiedział ludziom.
„Jeśli chcę, żeby moje córki zrobiły coś innego, muszę im to pokazać” – dodała, wspominając swoje zobowiązanie do wprowadzania „zmian” w swoim życiu, dopóki nie będzie mogła opuścić męża, za którego wyszła w 2009 roku.
Teraz jest zaniepokojona gloryfikacją stylu życia „tradycyjnej żony”, którą widzi w mediach społecznościowych, zauważając rażące podobieństwa między swoim poprzednim życiem a życiem Hannah Neeleman, znany z Ballerina Farmktóra niedawno trafiła na pierwsze strony gazet, gdy podzieliła się z nami szczegółami swojego tradycyjnego życia w Utah, jako gospodyni domowa i matka ośmiorga dzieci.
„Żony tradycyjne” Posiadać wywołał krytykę ze strony sceptyków którzy twierdzą, że „romantyzuje” on regresywny styl życia, podczas gdy inni opowiadają się za tzw. wartościami rodzinnymi i minimalizmem, które reprezentują tradycjonaliści.
„Widzę, jak kobiety odchodzą od swoich korzeni, by konkurować z mężczyznami” – powiedziała w 2023 r. Estee Williams, jedna z kobiet trudniących się pracą w Wirginii, w wywiadzie dla The Post. „Tak nie powinno być. Jesteśmy kobietami i musimy to zaakceptować”.
Williams wyjaśniła, co skłoniło ją do wyboru takiego stylu życia.
„Biblia mówi o żonach, które podporządkowują się i służą swoim mężom, i są dla nich pomocnicami” – powiedziała. „Biblia mówi konkretnie o rolach płciowych, a ja całkowicie popieram tradycyjne role płciowe”.
Jednak pomimo zapewnień twórców, że są zadowoleni z obranej ścieżki, Templeton upiera się, że „słyszy smutek”.
„Widzę ich głębokie, głębokie, głębokie pragnienie, by potwierdzić styl życia i powiedzieć: 'Spójrz na mnie. Jestem taka idealna i piękna, i robię wszystkie te rzeczy niesamowicie'” – powiedziała Templeton o influencerkach „tradycyjnych żon”. „To bardzo smutne. To również trochę nieszczere. Wiem, jak to jest. Nie pokazujesz pełnego obrazu. Za kulisami jest wiele brzydoty”.
Dodała, że dążenie do bycia „idealną żoną-trofeum” jest prawie niemożliwe.
„Ona jest piękna, ma dzieci, robi to bez leków” – wyjaśnił Templeton. „To głupi, głupi, głupi słupek bramkowy, który zawsze się przesuwa. Nigdy nie możesz go osiągnąć, ponieważ jeśli upieczesz chleb, no cóż, czy użyłeś świeżych drożdży? Och. No cóż, czy zmieliłeś mąkę? Och. No cóż, czy uprawiałeś pszenicę, z której zmieliłeś mąkę? Mogą go ciągle odsuwać”.
Styl życia „tradycyjnej żony”, który zazwyczaj ma swoje korzenie w religii, jest często przyjmowany przez pary, które nie mają zbyt wiele pieniędzy – dodała.
Kiedy Templeton i jej były mąż się pobrali, miała 26 lat i ukończyła studia na kierunku projektowania graficznego. Oboje próbowali związać koniec z końcem dzięki kredytom studenckim męża i „mieszance” dorywczych prac.
Para postanowiła, że chce „mieć tyle dzieci”, ile się da, „po prostu ufając, że Pan zapewni” byt ich rosnącej rodzinie, pomimo trudności finansowych.
„Powiedzielibyśmy – i jest to bardzo powszechne w małych kręgach chrześcijańskich – że żyjemy na kredyt i z miłości, dopóki nie uda nam się przetrwać” – powiedziała.
Mieli wspólne konto bankowe – co uniemożliwiało Templeton oszczędzanie na własne wydatki i wydatki – ale to on kontrolował gotówkę, nawet jej zarobki.
Jej dni zaczynały się około 3 rano od karmienia najmłodszego, kilku dodatkowych godzin snu przed przygotowaniem świeżego chleba i zrobieniem śniadania dla pozostałych dzieci przed rozpoczęciem edukacji domowej. Jak sama powiedziała, w „szczycie” swojego tradycyjnego życia prostowała kręcone włosy, nakładała makijaż i nosiła sukienki każdego dnia — niezależnie od tego, czy była zmęczona, chora czy w ciąży.
Dopiero w czasie czwartej ciąży mogła wreszcie używać pieluszek jednorazowych zamiast wielorazowych.
Po obiedzie — kiedy zajadano się świeżo upieczonym chlebem — Templeton zabierała dzieci na popołudniową wycieczkę, zanim poszły na zakupy spożywcze.
„Naprawdę chciałem po prostu wyjść z domu” – wspomina Templeton, który gotował obiad, podczas gdy dzieci się bawiły.
„To tyle. Po prostu gotowanie posiłków, opiekowanie się dziećmi i dbanie o potrzeby wszystkich innych. To był cały dzień” – powiedział Templeton, któremu nie wolno było używać szybko działających drożdży podczas pieczenia.
Monotonna, sztywna rutyna stała się trudniejsza, gdy jej drugie dziecko urodziło się z zespołem Downa i wadą serca, co wymagało wielu operacji. Jednak komplikacje zdrowotne jej małego dziecka nie zniechęciły pary do posiadania większej liczby dzieci.
Podczas gdy jej córka „wahała się między życiem a śmiercią”, Templeton musiała łączyć kolejne ciąże, nauczanie domowe, opiekę nad dziećmi i gotowanie od podstaw.
Jak powiedziała, takie zachowanie równowagi nie było „zrównoważone” ani „właściwe” i patrząc wstecz, przyznaje, że powinna była wstrzymać się z powiększeniem rodziny.
„Miałam dziecko, które miało operację na otwartym sercu, ale wciąż byłam w ciąży z kolejnym. A potem w ciąży z kolejnym i z kolejną operacją na otwartym sercu” – powiedziała. „A potem próbowałam uczyć jedno z nich w domu i starałam się utrzymać to przy życiu za pomocą tlenu, a potem byłam w ciąży z kolejnym”.
Jej decyzja o porzuceniu swojego perfekcyjnie zorganizowanego życia — o którym zaczęła wówczas pisać w mediach społecznościowych — zapadła po tym, jak inne mamy dały jej do myślenia.
Pod pretekstem problemów ze zdrowiem psychicznym podjęła się pracy pielęgniarki, aby „uporządkować swoje sprawy”, dzięki czemu mogła odejść.
„Nie wychowano mnie w przekonaniu, że kobiety mają prawo myśleć i zadawać pytania” – wyjaśniła Templeton, odnosząc się do swojej decyzji być transparentną w kwestii swoich doświadczeń online„Myślałam, że jeśli kobieta nie ma dziecka, będzie nieszczęśliwa przez całe życie. Nie rozumiałam, że istnieją kobiety, które po prostu cieszą się, że mogą żyć i być sobą”.
Ostatecznie, po kłótni z mężem, Templeton oświadczyła, że chce rozwodu.
To było pięć lat temu, a teraz samotna matka ma chłopaka, prowadzi podcast nazwała to „Wschodzące macierzyństwo” i czuje się „młodsza” i „bardziej odrodzona” – oświadczyła.
„Kiedy widzisz problem i czujesz, że masz rozwiązanie, to twoja odpowiedzialność, żeby coś zrobić” – powiedziała. „Jako mama czułam, że moim zadaniem jest utorowanie drogi moim córkom. I muszę wywrzeć na nie jak największy wpływ.
„Nie chcę, żeby dorastały w takim świecie”.




