Sparklite – recenzja

Sparklite jest nową produkcją studia Red Blue Games, które do tej pory wypuściło tylko gry mobilne na smartfony. Tym razem studio podjęło się stworzenia tytułu na szerszy rynek, czyli konsole PS4, Nintendo Switch jak i PC. Ja sam miałem okazję przyjrzeć się grze w wersji na PS4 i na podstawie tej wersji powiem wam jakie były moje wrażenia. Sparklite jest gatunkiem rogue-lite, czyli cechuje się tym, że poruszamy się po proceduralnie wygenerowany świecie, w którym dużo umieramy i po śmierci zaczynamy od nowa. Możemy rozwijać swoją postać dodając jej kolejne przedmioty ulepszające bądź zbierając nowe bronie.

Naszą główną bohaterką jest Ada, młoda inżynierka, która podczas podróży swoim latającym statkiem, zostaje zestrzelona. Ada trafia do krainy która nazywa się Geodia. Jak się okazuje, kraina jest terroryzowana przez niejakiego Barona, którego celem jest pozbawienie krainy jej naturalnego źródła energii, jakim jest właśnie sparklite.
Celem gry jest pokonanie Barona, ale aby to zrobić, musimy najpierw pokonać jego wysłanników. Wysłannikami Barona są tzw. Tytani.

Mapa świata jest podzielona na 5 segmentów. Każdy z nich cechuje się swoim motywem, swoimi przeciwnikami i każdy z nich posiada swojego bossa. W każdym regionie znajdziemy również jaskinie z nagrodami i nowe bronie.

Aby przedzierać się przez przeciwników pokroju plujących roślin lub ogromnych zmiennych golemów, będziemy potrzebować swojego oręża, jak na bohatera (w tym wypadku bohaterkę), przystało. Naszą bronią będzie multitool. Broń Ady jest czymś w rodzaju klucza francuskiego, którego możemy używać jak miecza, ale broń po naładowaniu ataku zmienia się w młot. Sama broń służy nam też jako kontener wyposażony w sloty na nasze ulepszenia. Ulepszenia czyli „patche” lub inaczej „ łatki” zdobywamy przy zwiedzaniu mapy. Znajdziemy je najczęściej otwierając skrzynki. Łatki są różne: od zwiększających liczbę serduszek, po zwiększające nam obrażenia, pasek energii czy dodające dodatkowe informacje na mapie. Jest to całkiem fajnie zorganizowane. Gracz ma pełną kontrolę nad tym, czego potrzebuje, więcej hp, energii, obrażeń czy jakiś pasywnych umiejętności, czysta dowolność wyboru.

Oprócz multitoola zdobędziemy również inne bronie bądź przydatne urządzenia, które w grze nazwane zostały „gadżetami”. W każdym regionie jest specjalne magiczne miejsce, w którym możemy taki o to gadżet uzyskać. Może nim być np. kusza lub zdalnie sterowana bomba, których użycie kosztuje nas zmniejszeniem paska energii. W każdym pomieszczeniu przechodzimy samouczek jak korzystać z danego urządzenia, ale nie dostajemy go od razu do użytku. Muszę przyznać, że potencjał dodatkowy nie został wykorzystany. Obrażenia są zdecydowanie za małe, aby używać ich z oczekiwanym skutkiem. Sam złapałem się na tym, że całą grę skończyłem używając tylko broni podstawowej.

Nowe przedmioty odblokowujemy na naszej latającej wyspie, która jest miejscem startowym po naszej śmierci i do którego Ada dostała się zaraz po rozbiciu swojego statku. W tym miejscu dokonujemy wszelkich zmian i ulepszamy miejsca, z których korzystamy np. jeżeli ulepszymy miejsce medyczne, dostajemy więcej slotów na patche, jeżeli ulepszymy stoisko inżynierii, możemy realizować więcej schematów naszych gadżetów. Za to wszystko płacimy jedną walutą, jaką jest tytułowy sparklite. Kryształy sparklitu zdobywamy ze skrzynek bądź po pokonaniu wrogów na mapie.

Na każdym segmencie mamy 4 innych przeciwników odpowiadających danemu motywowi, którym cechuje się dany region. Walka z przeciwnikami jest dość prosta, kilka ciosów i możemy użyć dasha naszej bohaterki, by uniknąć obrażeń. Momentami wystarczy atakować w równych odstępach, gdyż nasz multitool odpycha przeciwnika na niewielką odległość i stworek nie jest w stanie do nas podejść. Warto opanować ten prosty schemat walki, bo spędzimy sporo czasu na farmieniu sparklitu. W pewnym momencie stało się to dla mnie już trochę nużące i przestałem zwracać większą uwagę na przeciwników i brnąłem do przodu, co jakiś czas tylko zabijając przeciwnika dla kilku kryształków. Gra, mimo wszystko, zachęca nas do walki z każdym typem przeciwnika. Na latającej wyspie znajduje się sala, w której mamy zaprezentowanych przeciwników, których udało nam się pokonać. Pomysł nie jest najgorszy ale to chyba trochę za mało.

Tytani znajdujący się na mapie, czyli nasi bossowie, znacznie różnią od siebie. Każdy posiada swój indywidualny wachlarz umiejętności i im dalszy boss, tym trudniejszy. Zdarzało mi się męczyć nawet godzinę z jednym bossem. Natomiast, jeżeli poznamy schemat działania bossa i opracujemy plan, to po kliku próbach udaje nam się pokonać bossa . Po pokonaniu każdego bossa otrzymujemy przedmiot, który jest nam potrzebny, aby pchnąć fabułę dalej.

Sama gra nie należy do najbardziej hardcorowych gier gatunku. Śmierć nie kosztuje nas zbyt wiele. Nie tracimy patchy czy sparklitu, tylko przedmioty leczące czy regenerujące energię, a o nie martwić się nie musimy, bo za każdym razem dostajemy je u sklepikarza za darmo bądź łatwo je znaleźć po prostu na mapie. Tytuł możemy przejść bardzo szybko bez większych ograniczeń, musimy tylko znaleźć drogę do bossa, pokonać go i powtórzyć działanie na innym regionie.

Obyło się bez większych błędów. Jedyne co udało mi się zauważyć, to momentami przycinanie się gry podczas ładowania bądź po zgonie chwilowe głośne błędy dźwięku, nic co by przeszkadzało cieszyć się grą.

Jest to przyjemna gra dla każdego, którą można przejść w 3-4 godzinki. Stylistycznie przypomina „Moonlightera”, a gameplayowo czerpie inspirację z pierwszych części „The Legend of Zelda”. Jest idealna na popołudnie czy wieczór dla relaksu. Jeżeli brakuje ci nieskomplikowanej, kolorowej przygody, warto sięgnąć po ten tytuł.

Sparklite

7

7.0/10

Plusy

  • Barwna, pixelowa grafika
  • Prosta, przystępna fabuła
  • Ciekawy system rozwoju postaci
  • Zbalansowany poziom trudności

Minusy

  • Momentami nużąca
  • Krótka
  • Nie wykorzystany potencjał innych broni
Please Login to comment