Koniec z reżimem niewidzialnych ścian, czyli co nowego w Ys IX: Monstrum Nox

Przyjęło się żartować, że twórcy jRPG-ów nie nadążyli z przejściem na ósmą generację konsol nawet teraz, w jej rozwiniętej fazie. Chociaż zdarzają się chlubne wyjątki w stylu nowej Zeldy, w większości nadal królują korytarzowe lokacje i anachroniczna oprawa. Nie uniknęła tego dotychczas również jedna z najbardziej flagowych serii na współczesnej mapie japońszczyzny, czyli Ys – a jednak gameplaye z wczesnej fazy developmentu dziewiątej części obiecują nowe rozwiązania.

W Ys IX: Monstrum Nox przeniesiemy się do regionu Gilia Etlignen, gdzie na wyspie Esteria znanej z pierwszej części cyklu umieszczone jest również największe możliwe do eksploracji miasto, czyli Balduk. Niegdyś miasto-forteca służąca obronie imperium Romun przed najazdami, teraz w jego centrum znajduje się więzienie, dawniej przeznaczone dla krytyków polityki władcy. Chociaż pieczę nad nim sprawuje Kompania Gilia, jedna z najbardziej wpływowych organizacji w państwie, ciężko mówić o dostatku – Balduk to tygiel kultur i klas społecznych, gdzie dzielnice biedy graniczą z siedzibami bogaczy i świątyniami różnych religii. Tak zróżnicowana, choć i mroczna lokacja, wymaga swobody eksploracji, którą zapewniają postacie.

Według twórców, system eksploracji w “dziewiątce” ma być nastawiony na wertykalizm, co może przynieść odrobinę świeżości systemowi walki, a także i samemu poznawaniu świata. Oprócz znanego już z serii Adola Christina (który ze względu na położenie najnowszej części w chronologii serii będzie jak dotąd najstarszy), w chwili obecnej wiadomo o pięciu grywalnych postaciach, spośród których o dwóch mamy nieco więcej informacji.

Są nimi Biały Kot oraz Jastrząb – jedni z więźniów aresztu w Barduk. Pierwsza z tych postaci jest swojego rodzaju japońską, lekko zrobioną pod fanserwis wersją Robin Hooda – to też złodziejka ze swoim osobistym kodeksem honoru i ambicją likwidowania nierówności społecznych. Posługuje się sztukami walki i stawia raczej na szybkość ataku, a okazjonalna możliwość pobiegania po ścianach niewątpliwie pomaga w odnalezieniu się w labiryncie ulic.

Z kolei bohater płci męskiej raczej nie jest typem, z którym chcielibyście się zaprzyjaźnić – nie tylko jest wielbicielem ulicznych bójek, w których powód rozpoczęcia staje się prędko nieistotny, ale także odrobinę zbyt często zagląda do kieliszka. Spodziewać się, że będzie współpracować to jak spodziewać się realistycznych obietnic od polityków – i nawet inni więźniowie prędko zaczynają mieć go dość. Z kolei gracz raczej będzie dość zadowolony – ta postać pozwala od czasu do czasu na szybowanie ponad ulicami miasta. Adol z kolei może nadrobić brak umiejętności niwelowania grawitacji za pomocą linki z hakiem.

Jak ostatecznie zapowiada się dziewiąty Ys, którego można się spodziewać w Japonii jesienią 2019? Intrygująco, ale i niepewnie. Mroczniejszy klimat, większa swoboda eksploracji, wpleciony w system walki wertykalizm i odgrywająca znaczącą rolę noc zwiastują spory potencjał, lecz świecące na gameplayach pustki oraz niepewność, czy twórcom uda się dobrze pokazać poważniejsze wątki każą czuć odrobinę niepokoju. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że materiały nie pochodzą jeszcze z ostatecznej wersji gry, więc może zmienić się dużo – a na razie trzeba czekać na jedną z ciekawszych jRPG-owych premier tego roku. W międzyczasie możecie obejrzeć sobie parę screenów i grafik koncepcyjnych, widocznych poniżej.