Ghostbusters: The Video Game Remastered – recenzja

Chociaż Halloween już za nami, to myślę, że jego klimat zostanie z nami do końca jesieni. Co prawda, jako gracze, do dyspozycji mamy od groma „straszaków”, które mogą nas nastraszyć. A co, jeśli nie lubimy się bać, a chcielibyśmy zostać w tej samej konwencji – duchów, truposzy, czy nawiedzonych miejsc? Tu na myśl może przyjść nam świeżo wydana Ghostbusters The Video Game Remastered, która idealnie spełnia te kryteria.

Pierwowzór ukazał się w 2009 roku. Został stworzony przez Terminal Reality. Przy jej kreowaniu maczali palce sami aktorzy, znani z dużego ekranu. Co ciekawe gra miała być pełnoprawną kontynuacją filmu, a wręcz jego trzecią częścią.

Akcja toczy się jakiś czas po wydarzeniach z filmowej drugiej części. Do grupy Ghostbusters dołącza nowy kadet, którym jesteśmy oczywiście my, gracze. Towarzyszymy więc oryginalnemu składowi łowców duchów, w których, tak samo jak w filmie wcielają się ci sami aktorzy, czyli: Bill Murray, Dan Aykroyd, Harold Ramis, oraz Ernie Hudson. No i tu od razu muszę przyznać, obsada wypada wręcz doskonale. Słucha się ich bardzo przyjemnie, a dialogi napisane są świetnie. Jedynym minusem ekipy łowców duchów jest niestety postać nowego rekruta. Ani razu w grze się nie odezwie, a samym wyglądem wcale się nie wyróżnia. Może był to zabieg zamierzony, którego celem było nie psucie klimatu oryginału. Jesteśmy po prostu dopchniętym dodatkiem, który musi wyręczać we wszystkim głównych bohaterów.

W bibliotece

Zabawę rozpoczynamy podczas interwencji w hotelu. Zmagamy się tu ze zgrajami różnorakich duchów. A potem jest tylko ciekawiej. Nowe, interesujące miejsca, które swoją drogą są świetnie zaprojektowane i różnorodne. Nawet, gdy przyjdzie nam odwiedzić jedno miejsce dwa razy w ciągu całej historii, to ciągle wydaje się ono trochę inne. Fabuła nie jest co prawda arcydziełem, ale jest solidna i nie odstaje od filmowych pierwowzorów.

Na naszej drodze stają hordy różnorakich duchów, gargulców, czy nawet latające książki (które jeszcze zdążą wam napsuć trochę krwi). Duchy i wszelkie inne istoty paranormalne, możemy podzielić na dwa rodzaje przez sposób ich unieszkodliwiania. Są bowiem tacy delikwenci, których pokonać możemy, jedynie poprzez osłabienie ich, a następnie złapanie w wyrzuconą wcześniej pułapkę. Drudzy, są natomiast pomniejszymi przeciwnikami, których pokonać możemy, redukując ich pasek życia.

Rozgrywka dzieli się na dwa segmenty obserwowane z trzeciej osoby, przy których zwykle towarzyszą nam nasi kompani.

Pierwszy segment, to wcześniej wspomniana walka z nadnaturalnymi bytami. Robimy to za pomocą wystrzeliwanej ze specjalnego urządzenia wiązki protonowej. Warto jeszcze wspomnieć, że z biegiem rozgrywki dostajemy różne rodzaje wystrzeliwanych pocisków. Szkoda jedynie, że nie odblokowujemy ich wszystkich wcześniej, bo urozmaiciłyby one rozgrywkę na wcześniejszych etapach gry. Nie mogę nie wspomnieć również, o destrukcji otoczenia, która wypada tu bezbłędnie. Ogromną frajdę sprawiło mi oglądanie roztrzaskujących się mebli, podczas walk z duchami.

Duch łapany w pułapkę

Drugi segment to liniowa eksploracja map, w poszukiwaniu duchów, czy ukrytych znajdziek. Tu z pomocą przychodzi nam detektor energii psychokinetycznej. Brzmi skomplikowanie, ale najprościej można określić go mianem skanera.

Czasami podczas eksploracji gra buduje napięcie, przez co możemy się nawet lekko przestraszyć.

W poszukiwaniu duchów w zalanym hotelu

Niestety pierwszy segment jest całkowicie nierówny. Z jednej strony walka wygląda ciekawie i efektownie. Z drugiej po jakimś czasie bywa niezwykle monotonna i frustrująca. Czasami jest po prostu nie fair. Bywało tak, że zostałem powalony od jednego ataku (np. chmary latających książek), a wtedy wymagana jest pomoc naszego kompana. Niestety nie są oni w tym zbyt skuteczni, gdyż sami padają jak muchy. Poziom trudności jest totalnie źle zbalansowany i gra zmusi was do wielokrotnego powtarzania niektórych fragmentów.

Nie można także zapomnieć, że cały czas mówimy o remasterze gry sprzed dziesięciu lat. Jak on wypada? I tu zdania mogą być różne. Z jednej strony wszelakie efekty świetlne, tekstury, prezentują się przyzwoicie, z drugiej jednak mogło by to być zrealizowane troszkę lepiej. Najgorzej jednak wypadają przerywniki filmowe, których jakość jest wręcz… żenująca.

Znajoma buźka?

Przechodząc powoli do końca… Nie wiem czy grę mogę polecić wszystkim. Z pewnością jest ona stworzona dla fanów oryginalnej serii. Ci bawić będą się przy niej świetnie, widząc znajomych przeciwników, znane z wielkich ekranów postacie, czy przede wszystkim łapiąc różne znajome duchy.

Gorzej jeśli chodzi o osoby, które z serią nie miały nigdy wcześniej nic wspólnego. Ci mogą się trochę męczyć, przez źle zbalansowany poziom trudności i z lekka monotonną rozgrywkę. Jeśli jednak masz wolne 5-6 godzin, nie straszna ci częsta śmierć, okropne przerywniki filmowe, czasami monotonna rozgrywka, chcesz poczuć hallowinowy klimat, a czasem nawet lekko się przestraszyć, to w wolnej chwili sięgaj po Ghostbusters!

Ghostbusters: The Video Game Remastered

6.9

6.9

6.9/10

Plusy

  • Dobry dubbing i dialogi
  • Fajny klimat, szczególnie podczas eksploracji
  • Lekko podrasowana grafika, względem oryginału
  • Znajome z filmów twarze
  • Efektowna walka...

Minusy

  • ...ale monotonna
  • Postać kadeta
  • Przerywniki filmowe
  • Poziom trudności
  • Gra zdecydowanie jedynie dla fanów oryginalnych filmów
Please Login to comment