Assassin’s Creed Ragnarok. Plotki i przecieki

Jakiś czas temu gracze zauważyli w grze The Division 2 ważnego Easter Egga, który może być związany z kolejną częścią nowego Assassin’s Creed. Co więcej ukazywał on, że nowa odsłona ma przenieść graczy w czasy wczesnego średniowiecza, lecz w tereny Skandynawii.


Na plakacie opery w The Division 2 widzimy wikinga trzymającego Jabłko Edenu – oczywiste odniesienie do serii Assassin’s Creed. Na dodatek anonimowy internauta podzielił się swoją listą informacji dotyczącą nadchodzącej odsłony Assassin’s Creed, której roboczy tytuł brzmi Assassin’s Creed Ragnarok. Z tych informacji wiemy, że gracz będzie mógł wybrać płeć bohatera. Podczas interakcji z postaciami niezależnymi pojawią się opcje dialogowe, które podobno mają pełnić mniejszą rolę niż było to w Assassin’s Creed: Odyssey. Oczywiście gracz ma otrzymać własny statek dzięki któremu będzie mógł przemierzać wspomniane wcześniej wybrzeża Skandynawii. A do załogi będzie można wcielać napotkanych na naszej drodze członków załogi, którzy posiadać mają system “reputacji”.

Jako gra osadzona w świecie wikingów nie zabraknie łupienia nabrzeżnych osad i przeprowadzania rajdów a to wszystko ma odbywać się w znanym nam już systemie walki, który będzie podobny do tego wprowadzonego w Origins i Odyssey. Tak samo jak w poprzedniej części, nie ma zabraknąć elementów gry pochodzących z mitologii nordyckiej. Gracz podobno zostanie przeniesiony do Asgardu i Valhalli gdzie spotka nordyckich bogów. Co ciekawe w grze ma się pojawić legendarny młot Thora Mjölnir.


Trzeba jednak napisać, że wszelkie informacje są zupełnie anonimowe i nie wiadomo czy sam przeciek jest prawdziwy więc musimy podejść do takich informacji z dystansem. Jednak niezbitą informacją jest to, że Jason Schreier, redaktor serwisu Kotaku potwierdził powołując się na rzetelne źródła informacji, iż najnowsza część Assassin’s Creed osadzona ma być w erze wikingów. Dodał również, że gry należy się spodziewać dopiero w 2020 roku. Czy w tym roku dostaniemy jeszcze coś od Ubisoftu? Może jednak w końcu fani doczekają się japońskiego Asasyna?