Recenzja Oceanhorn: Monster of Uncharted Seas – początek przyjemnej i kolorowej serii | Consolezone.pl – piszemy o grach wideo i konsolach

Oceanhorn: Monster of Uncharted Seas
Velans 13.09.2016 09:37

Recenzja Oceanhorn: Monster of Uncharted Seas – początek przyjemnej i kolorowej serii

Moja historia dotyczy pogoni za poznaniem prawdy o legendarnym morskim potworze. Ta historia zaczeła się pewnej nocy. Gdy zaczeła się też inna przygoda. Od tamtego momentu moim celem został sam Oceanhorn. Mnóstwo tajemniczych wskazówek i tylko jedno wyjście. Tymczasem budzę się ze snu i widzę notatkę na starym drewnianym stole. Tak zaczeła się moja podróż.

Oceanhorn: Monster of Uncharted Seas jest grą pierwotnie stworzoną na urządzenia mobilne. Opowiada o chłopcu, który musi stawić czoła jednemu z najpotężniejszych potworów. Kierowany jest krótkimi notatkami pozostawionymi przez swojego ojca. Który wyruszył jako pierwszy ku legendarnemu Oceanhorn. Chłopiec nie wie nic więcej. Musi stać się silniejszy by pokonać Oceanhorna i ocalić swoją kraine.

Jako, że gra wydana najpierw została na urządzeniach moblinych, to chociaż wersja PS4, którą recenzuje jest wersją ostateczną i poprawioną. To jednak nie ma co liczyć na wspaniałą grafike czy dokładne tekstury. Jednak Oceanhorn potrafi się obronić ciekawymi rozwiązaniami i prostotą rozgrywki.

Za grę odpowiedzialne jest fińskie studio Cornfox & Bros. Gra niestety nie posiada polskiej wersji językowej. Ale większość graczy od razu rozpozna słynne nazwiska przy tworzeniu muzyki do gry. Szczególnie mowa tutaj o fanach japońskich twórców. Nobuo Uematsu oraz Kenji Ito stworzyli muzykę do Oceanhorn: Monster of Uncharted Seas. Chociaż nie zawsze znane osobistości gwarantują dobrą jakość pozycji. To podczas pierwszego uruchomienia gry, muzyka dała o sobie znać miłymi melodiami. Potem w trakcie gry jest już na poziomie, albo sam się przyzwyczaiłem do stylu tych panów.

Owa notatka dotyczy wyprawy do odnalezienia legendarnego i złego morskiego stwora. Obok mnie czeka już dziadek, który przybliża mi aktualną sytuację. Jestem zaskoczony takim przebiegiem wydarzeń, jednak podejmuje wyzwanie. Mam odnaleźć trzy artefakty, które pomogą mi pokonać Oceanhorna. Pierwsze zadanie to jednak poznanie własnych możliwości i zwiedzenie rodzinnej wyspy.

Zaczynamy grę przez wprowadzające intro, na którym możemy usłyszeć dobrze wykonane nagrane dialogi. Przez większość czasu jednak będziemy walczyć i odkrywać albo wsłuchiwać się w muzykę w grze. Dialogi nie są zbyt często wprowadzane, najczęściej są to najważniejsze momenty gry. Mechanika gry Oceanhorn opiera się na prostych krokach, dlatego początkowo do dyspozycji mamy tylko drewniany patyk za pomocą, którego walczymy. Wyspa Hermita na której zaczynamy gre jest kolorowym wprowadzeniem, przeciwników nie ma dużo. Jest jedna jaskinia i więcej raczej jest prostych łamigłówek niż walki. Ale jest to idealna idea.

Nie wiem czy już wspominałem ale uwielbiam w grach wideo motyw „od zera do bohatera„. Tak jest na przykład w Rainbow Moon, który bardzo przypomina mi Oceanhorna – przez swoją kolorystykę czy idee. Pokusze się nawet, że twórcy mogli korzystać z pomysłów w mniejszym bądź większym stopniu z gier w podobnym stylu jak Rainbow Moon – czy też wspominana często Zelda. Oczywiście Cornfox & Bros dołożyli coś też od siebie. I teraz myśle o grafice przestrzennej. Ale jakby spojrzeć z drugiej strony Rainbow Skies również będzie bazował na grafice trójwymiarowej. Więc kółko się zamyka. Wniosek, że twórcy gier i nie tylko, zapożyczają pomysły z innych gier i tak powstają coraz lepsze gry.

Moim zadaniem cały czas jest poznawanie wyspy, byłem też w jaskini. Gdzie nauczyłem się rozwiązywać proste puzzle czy unikać pułapek. Wiedze, którą zebrałem z nieco ochrypłym Hermitem przyda mi się na pewno w mojej przygodzie. Przygode tą nazwałem śmiało „Potwór niezbadanych mórz”. I tak już zostało. Hermit również wykazał zainteresowanie i oznajmił tym samym, że jestem gotów zbierać doświadczenie poza jego wyspą. Do Oceanhorna jeszcze wiele niezbadanych mórz a nowa przygoda nie będzie na mnie czekała. Wyruszyłem na pełne morze.

Cały czas jeszcze nie napisałem o podstawowych możliwościach w grze. A są to dość interesujące funkcje i nadające kształ grze Cornfox & Bros. Doświadczymy pory dnia, jednak w tym przypadku mam małe uwagi. Ponieważ pory dnia nie zmieniają się przez zwykłe chodzenie czy upływający czas a z naszym postępem w grze. Dla przykładu, za pierwszym odwiedzeniem wyspy będzie cały czas dzień a za drugim może być noc – by wprowadzić zaraz sekwencje z fajerwerkami.

Tym co jest bardzo przyjemne to pływanie własną szalupą. Podczas pływania łodzią, możemy korzystać z strzelby i zestrzeliwać mniejsze morskie potwory za które otrzymamy doświadczenie czy strzelać do wolno-pływających ładunków, i za nie otrzymamy złoto. Jednak przyznam plusa za wolność na morzu. Nie mamy określonego z góry miejsca do którego musimy popłynąć łodzią. Możemy najpierw zdobyć doświadczenie, złoto czy dodatki do ekwipunku na odkrytej wyspie a dopiero potem wybrać się do właściwej wyspy. Wydaję mi sie, że twórcy nawet czasami zalecają taką gre. Na wyspach ukryte są również znajdźki. W Oceanhorn: Monster of Uncharted Seas są dwa rodzaje znajdziek. Są to Bloodstone i znajdźki zwiększając nam życie. Po zebraniu dużej ilości Bloodstone możemy dane kamienie wymienić na potężny czar dla naszego bohatera. W drugim przypadku zbieramy do czterech serduszek, które po zebraniu zamieniają się na dodatkowe życia dla bohatera.

Pierwszy raz po ujrzeniu morza ze swojej łodzi, bardzo się ucieszyłem. Była to moja pierwsza duża podróż. Czułem zainteresowanie nim. Jednak wysp, które dostrzegałem nie było wiele. Ruszyłem do miasta, tak jak kazał mi Hermit, mój mentor. W mieście poznałem ciekawych ludzi, którzy byli pomocni i zainteresowani moją podróżą. Znalazłem nawet sklep z wyposażeniem dla mnie. Pomogłem niektórym mieszkańcom w ich sprawach i następnie ruszyłem ku nieodkrytym jeszcze wyspom. Na tym zakończe ten dziennik. Przyszłość czeka.

Gracze od razu na początku gry mogą podnosić inne rzeczy jak kłody drewna czy słoje i nimi rzucać w przeciwników czy w przypadku słojów rozbijać. Z niektórych słojów potrafią wypaść pojedyncze sztuki złota czy serduszka regenerujące życie. Na podobnej zasadzie działają bomby. Tak, możemy w grze atakować przeciwników również rzucając w nich bombami w stylu Bombermana. I jest to bardzo skuteczny atak. I chyba najmocniejszy, jednak jest ograniczenie do przenoszenia wszelkich dodatkowych rzeczy wspomagających nas.

Dodatkowo możemy korzystać z tarczy, którą w odpowiednim czasie zdobywamy. W późniejszym czasie gry zdobywamy również wędkę do łowienia kilku rodzajów ryb.

Oceanhorn: Monster of Uncharted Seas to gra z prostymi ale zarazem dobrymi pomysłami. Gra potrafi wciągnąć do odkrywania historii. Tego czego mi brak w grze to długość gry, w porównaniu do innych podobnych tytułów, Oceanhorn nie jest długi – i myśle tutaj o kilkudziesięciu czy setkach godzin. Chciałbym na przykład ulepszać swojego bohatera do maksimum a dopiero potem rozwijąc historię. Takie pomysły już się sprawdziły, więc chyba nie jest to zły pomysł by gra dawała możliwość długiej gry w dany tytuł. Ale mogę to wybaczyć Oceanhorn: Monster of Uncharted Seas bo pierwotnie gra powstała na urządzenia mobilne. Z tego co wiem powstaje sequel w uniwersum Oceanhorn i mam tylko nadzieję, że gra od razu trafi na konsole.

Oceanhorn: Monster of Uncharted Seas

Oceanhorn: Monster of Uncharted Seas
8.3

Ocena ogólna

8/10

    Plusy

    • potrafi wciągnąć
    • przyjemne kolory
    • powstaje sequel
    • menu bardzo przejrzyste
    • nie zajmuje dużo miejsca na konsoli

    Minusy

    • gra mogła być dłuższa
    • pierwotnie powstała na urządzenia mobilne
    • brak polskiej wersji językowej
    • chciało by się ciut tańszej gry na premiere, jak będą przeceny brać i grać

    Dodaj komentarz

    avatar
    wpDiscuz