Recenzja Livelock – gdy maszyny bronią Ziemii | Consolezone.pl – piszemy o grach wideo i konsolach

Recenzja Livelock
Velans 7.01.2017 01:57

Recenzja Livelock – gdy maszyny bronią Ziemii

Livelock zachęcał i wkońcu zachęcił. Maszyny walczące o naszą ludzkość a raczej o odrodzenie ludzkości przypominają mi najlepsze tytuły science-fiction w jakie grałem. Czy Livelock podołał moim gustom? Na pewno umiejscowienie gry w czasie z konceptem maszyn jako ostatnich ocalałych potrafi obudzić w nas podziw czy zainspirować fanów sci-fi, ale wykonanie gry mogło być bardziej dokładne.

Gdy pierwszy raz uruchamiałem Livelock, byłem podekscytowany. Przyznam się, że lubię takie klimaty. Gra łączy w sobie idee przetrwania, dalekiej przyszłości z maszynymi w roli głównej, ogromnych pokładów akcji oraz różnych sposobów kooperacji. Czego chcieć więcej od gry, która ma łączyć nie dzielić i przy tym dostarczać dobrej zabawy. Takie jest Livelock. Przynajmniej w zamiarze. Twórcami Livelock jest kanadyjski zespół Tuque Games, wydawcą jest Perfect World Entertainment. Pozycja Tuque Games pojawiła się na konsolach PlayStation 4 i Xbox One dokładnie 30 sierpnia 2016 roku.

Jednak wykonanie gry nie jest już tak dobre jak same idee i koncepty na gre. Ale jeśli przymknie się oko na te mniejsze gorsze szczegóły, możemy dobrze się bawić. Szczególnie z kompanem na jednej kanapie przy jednej konsoli, gdyż losowych graczy ubywa z czasem w trybach sieciowych – jednak samotnicy również mogą się dobrze bawić. Zauważyłem też, że Livelock podczas gry pod wzlędem graficznych wygląda troche inaczej niż na zwiastunach i oficjalnych materiałach. Ale może to tylko moje zbyt idealne wyobrażenie. Jest oczywiście ogrom kolorów i masa akcji w trybach współpracy.

W Livelock możemy grać trzema bohaterami. Są to Hex, Vanguard i Catalyst. Każdy z tych bohaterów ma swoje odmienne umiejętności, bronie i oczywiście wygląd. Hex to wojownik z możliwością szybkiej akcji z futurytycznym uzbrojeniem w swoim arsenale ale również z możliwością grania jako snajper na tyłach. Vanguard to masywna maszyna, która potrafi zaabsorbować mnóstwo obrażeń i walczy na bliski dystans za pomocą wielkiego młota. Catalyst to wszechstronny tytan, jednak najlepiej czuje się jako wsparcie dla pozostałego zespołu i używa dronów do walki.

Bohaterowanie w grze walczą o lepsze jutro na Ziemii, zniszczonej przez przedziwne maszyny. Czas gry to daleka przyszłość, gdzie Ziemia poczuła skutki niekończącej się wojny pomiędzy maszynami. Wśród tych okoliczności jako nieliczni z specjalistycznego bastionu ruszamy ocalić pozostałości po ludzkiej planecie. Po drodze spotkać można różnych przeciwników, jednak dzięki jednej z pierwszych aktualizacji w grze pojawiła się baza informacji o adwersarzach wraz z krótkim opisem i ilością unieszkodliwień. Rzec można, że jako ostatnie siły walczymy o dobro, zabierając złym. Podobnie jak piraci przyszłości i szlachetni rycerze.

Oblicze naszych herosów możemy modyfikować, jednak nie od razu. Do wyboru mamy zmiane całej aparycji albo samej głowy maszyny, dodanie peleryny czy kolorów. Poszczególne elementy zdobywamy podczas wykonywania kolejnych misji. Livelock oferuje dość dużo opcji gry zaczynając od przechodzenia fabuły w pojedynke, z znajomymi w prywatnej sesji albo publicznej, z losowymi graczami. Oprócz kampanii dostępny jest tryb Przetrwania, w którym trzeba odpierać fale wrogich maszyn. W tym trybie punkty zdobywa się przez najdłuższe pozostanie na arenie.

Minusem Livelock jest brak polskiej wersji językowej. Sądze, iż na siłe też nie powinno się tłumaczyć gier ale jeśli gra posiada przynajmniej polskie napisy, to inaczej patrzy się na taką pozycje. Zauważyłem też podczas gry dość głośną prace mojej PlayStation 4. Gra co prawda nie ma przepięknej grafiki ale kolory co jakiś czas potrafią mile zaskoczyć. Minusem są też spadki płynności gry co jakiś czas. Przy pierwszych godzinach z grą takie spadki spotkałem przy dużej ilości walk, ale uruchamiając gre po paru aktualizacjach można było o tym prawie zapomnieć. Widocznie twórcy starają się choc trochę umilić czas spędzony z grą.

Meritum Livelock to dobra zabawa w kooperacji, z znajomym na jednej kanapie tym bardziej. Otoczka gry jest interesująca i potrafi inspirować fanów sc-fi, jednak gdy już gramy cele do wykonania są dość proste – dotarcie do końca mapy pokonując przy tym mnóstwo przeciwników czy po prostu zabezpieczyć cele. Doliczyć do tego trzeba spadki płynności gry czasami. Na obrone napisze o ostrych kolorach w grze, głównie widocznych gdy futurystyczne uzbrojenie idzie w ruch. Myśle, że Livelock mógłbym umieścić w grach typu z większym potencjałem do wykorzystania. Ale jeśli gra powstała wyłącznie dla kooperacji to powiedzmy, że spełniła swoje wymagania.

Livelock

Livelock
7.3

Ocena ogólna

7/10

    Plusy

    • inspirująca tematyka maszyn jako herosów przyszłości
    • żywe i ostre kolory podczas akcji
    • kooperacyjna młócka
    • przeciwnicy niczym z dzieł Boscha z przyszłości

    Minusy

    • gra potrafi zwolnić
    • w trybach siecowych graczy ubywa
    • brak polskiego tłumaczenia
    • powtarzający się i nie najlepszej jakości aktorzy głosowi

    Dodaj komentarz

    avatar
    Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
    Zirrael
    Użytkownik

    Przypomina trochę legendarnego Killzone Liberation na PSP 😉

    wpDiscuz