Wspomnienia lat 90′ – Sega Dreamcast | Consolezone.pl – piszemy o grach wideo i konsolach

Sega Dreamcast
Zirrael 10.09.2016 23:50

Wspomnienia lat 90′ – Sega Dreamcast

W dzisiejszym artykule, powspominamy trochę zamierzchłe czasy, które dla wielu z nas były okresem dzieciństwa.

Poświęcimy artykuł pewnej legendarnej konsoli, która z całą pewnością zapisała się złotymi zgłoskami na kartach konsolowej historii. Dla jednych była szczytem marzeń, dla drugich śmiertelnie niebezpieczną konkurencją, mogącą zepchnąć w niebyt ich domowy sprzęt od Sony czy Nintendo. Była to ostatnia konsola Segi, która w chwili pojawienia się na rynku wyprzedzała możliwościami technicznymi każdą inną konsolę i w zasadzie nawet nie kryto się z tym, że zjechała z taśmy produkcyjnej po to, by odzyskać utraconą pozycję i wywrócić do góry nogami panujący ówcześnie ład. Panie, panowie – czapki z głów – oto Sega Dreamcast.

Dreamcast miał zrewanżować się za swojego poprzednika Segę Saturn, który wyszedł na rynek kilka lat wcześniej i poległ z ogromną popularnością PSXa. Warto przypomnieć młodszym graczom ten sprzęt. Warto zarysować im jego historię, najlepsze tytuły, perspektywy, innowacje jakie ze sobą niósł i ewentualne przyczyny porażki.

Dreamcast pojawił się na rynku w roku 1998 i był pierwszą konsolą VI generacji. W chwili, gdy został wprowadzony do sprzedaży na rynku panowała jeszcze stara – V generacja a więc PSX, N64 i (teoretycznie jeszcze) Sega Saturn. Oprócz odzyskania przez Segę utraconych wpływów, pełnił jeszcze jedną ważna rolę – był na rynku kolejnym graczem, który potencjalnie był zdolny zagarnąć nowo przygotowywany grunt pod inne nowe konsole tj. PS2, Xboksa i Gamecube’a.

Jako, że sam również należał do nadchodzącej nowej generacji – dawał przedsmak tego co ta generacja ze sobą przyniesie. Jakość grafiki generowanej przez podzespoły Dreamcasta, przewyższała wszystko, co było wtedy dostępne na rynku. Oprócz tego stanowił przeciwwagę dla gigantów z Sony, Microsoftu czy Nintendo, zmuszając te firmy do lepszego przygotowania swoich nowych sprzętów. Co ciekawe, Dreamcast był konsolą typowo nastawioną na starszego gracza i często dało się to dostrzec w poczynaniach szefów Segi. Miał prawdopodobnie docelowo przejąć graczy, którzy wcześniej jeszcze jako dzieci zaczynali swoją przygodę z 8 i 16 bitowymi konsolami. Było to naprawdę trafione podejście do ówczesnej sytuacji na rynku. Jak wiadomo Nintendo ze swoją konsolą N64 celowało w grupę najmłodszych graczy, PlayStation jako jedyna konsola była nastawiona na wszystkie grupy wiekowe, zaś Dreamcast celował przede wszystkim w starsze roczniki czyli miał na rynku swoją niszę, dotąd przez nikogo jeszcze nie obsadzoną.

Sama konsola była marzeniem dla wielu ówczesnych fanów elektronicznej rozrywki. W osiedlowych salonach gier ustawiały się kolejki by pograć w Sonica czy Soul Calibura … albo chociaż móc popatrzeć na grafikę renderowaną przez ten sprzęt. Mi najbardziej rzucało się w oczy to, że końcu postacie w grach (o ile autorzy zadbali o ten szczegół) miały normalne palce u dłoni, które dało się od siebie odróżnić. Dotychczas wszystkie dłonie bohaterów w grach 3D były zwykłą, owalną bryłą, która posiadała teksturę z narysowaną linią palców.

Wszędzie więc podłączone PSXy czy N64, wszędzie pikseloza, słabe tekstury, kompromisy techniczne, a tu nagle sprzęt na zupełnie innym poziomie. Dreamcast wśród ówczesnych konsol na rynku uchodził naprawdę za luksus. Był też oczywiście najdroższym sprzętem wideo. Jego biała obudowa, ten zabawny czteroramienny pad, a także karty pamięci VMU z wyświetlaczem(!), budziły na każdym osiedlowym podwórku niekłamany respekt i powodowały zimny dreszcz konsolowych emocji ;).

Oprócz tego Dreamcast mógł pochwalić się także kilkoma innowacyjnymi pomysłami, których w konsolach nigdy wcześniej nie stosowano. Po pierwsze posiadał możliwość uruchomienia Windowsa CE, co było owocem współpracy Segi z Microsoftem. Nigdy wcześniej producenci konsol nie łączyli swojego sprzętu z systemem operacyjnym produkowanym i sprzedawanym na tak szeroką skalę. Można więc było korzystać z Dreamcasta jak z komputera osobistego wytrącając tym samym argument ciemnym Januszom głoszącym wszędzie teorie typu „jak kupię PC, to mogę na nim zarówno grać jak i pracować – po co więc kupować konsole?„. Oprócz tego Dreamcast, jako pierwsza konsola o zasięgu globalnym (i do tego produkowana na taką skalę) umożliwiała rozgrywkę sieciową.

Na końcu wypada również poświęcić nieco uwagi wymienionym wcześniej kartom VMU z wyświetlaczem i przyciskami. Umożliwiały one granie w „małe” wersje gier wydanych normalnie dla Dreamcasta popularnych tytułów. Mimo iż pomysł z kartami VMU się nie przyjął i ostatecznie niewiele było gier je wspierających, to trzeba przyznać, że czegoś takiego nigdy wcześniej nie było. Sam pomysł z kartami VMU został później zresztą podchwycony przez Sony, które wypuściło własną wersję karty pamięci z wyświetlaczem o nazwię PocketStation (było do kupienia tylko w Japonii i był to de facto pierwszy handheld od Sony – wyszedł na rynek całe lata przed pojawieniem się PlayStation Portable).

Oczywiście o wyjątkowości Dreamcasta nie decydowały tylko dodatki czy nowinki techniczne, ale też … gry. A te w wielu wypadkach były naprawdę niesamowite. Seria Shenmue, Phantasy Star Online, Crazy Taxi czy Soul Calibur to tylko pierwsze z brzegu tytuły nasuwające się natychmiast jeśli chodzi o DC.

Naprawdę było w co pograć, a o wyjątkowości powyższych tytułów świadczy chociażby to, jak dużo do dziś jest związanych z nimi materiałów w sieci np. filmików na youtubie, artykułów, poradników etc. Są tak popularne, że zostały wypuszczone nawet ich konwersje (i to na różne platformy np. Crazy Taxi) wiele lat po oficjalnym zaprzestaniu produkcji makarona (makaron to popularna niegdyś nazwa Dreamcasta ;)) Mało tego – po dziś dzień Dreamcast ma rzesze swoich wiernych fanów, którzy wypuszczają na tą platformę zrobione przez siebie amatorskie tytuły (tzw. homebrew), udostępniane później za darmo w sieci.

Pomimo tych wszystkich niewątpliwych zalet Dreamcastowi nie udało się jednak pokonać konkurencji i zawładnąć konsolowym rynkiem. Konsola sprzedała się w ok. 10 mln sztuk, co było wynikiem grubo poniżej oczekiwań szefów z Segi. Z tego powodu podajże w 2001 roku (czyli zaledwe kilka lat po premierze) zadecydowali oni o zaprzestaniu produkcji swojej konsoli.

Co się stało? Dlaczego taka konsola nie poradziła sobie na rynku w chwili, gdy pozostała konkurencja czyli PSX i N64 była technicznie daleko w tyle? Istnieje wiele teorii na temat dotkliwej porażki Dreamcasta. Jedna z nich mówi, że Sony z legendarnym PSX’em i jego niedługo nadchodzącym następcą PS2 było na tak niesamowitej fali, że skupiało na sobie niemal całą uwagę konsolowych graczy. PSX zdominował rynek, a konkurencja mogła liczyć tylko co najwyżej na to, co spadnie ze stołu. Po prostu ani Sega, ani Nintendo, ani nawet Microsoft (gdyby wtedy wypuścił jakąś konsolę) nie dałoby rady konkurować z ogromnym sukcesem pierwszego PlayStation. Zatem, gdy nowa generacja konsol (PS2, Xbox, GameCube i DC który już był na rynku) – miała powoli zastąpić starą generację (PSX, Sega Saturn, N64) większość graczy chcących kupić sprzęt, prawdopodobnie czekała i odkładała oszczędności na następce PSX’a czyli PS2, traktując resztę konsol raczej lekceważąco.

Druga teoria jest nieco inna, jednak łączy się nieco z pierwszą. Mimo, że na Dreamcasta było wiele wspaniałych tytułów, to jednak brakowało mimo wszystko takiego wysypu gier i wsparcia twórców jak … na PSX’a właśnie. W świecie konsol od dawna rządzi jedna żelazna zasada, która mówi o tym, że to gry sprzedają sprzęt. Potrzeba więc wielu dobrych tytułów, aby zapewnić dobrą sprzedaż swojemu sprzętowi. Ponieważ na Dreamcasta nie było tylu gier (oficjalnie wyszło ok. 200 tytułów), tracił powoli zainteresowanie wśród graczy.

Dodaj komentarz

avatar
wpDiscuz